Ministranci

O parafii...

Parafia erygowana
15.10.1983

Wieczysta adoracja:
29 października

Liczba mieszkańców
5391

Terytorium
1 Maja (1-13), Akacjowa,
Al. Jana Pawła II (4), Al. Krasińskiego, Artyleryjska, Bema, Chabrowa, Chociszewskiego, Dożynkowa (31-62), Fredry, Dworcowa, Grota Roweckiego, Kanałowa, Kosynierów, Kręta, Kasprowicza, Klonowicza, Lipowa, Łąkowa, Marcinkowskiego (6-11), Matejki, Nowy Rynek, Pl. Jana Metziga, Obrońców Lwowa, Ogrodowa,
Okrężna (10, 15, 17), Pancernych, Polna, Poplińskiego, Przemysłowa, 
Powstańców Śląskich, Przeciwlotników, Różana, Racławicka, Saperska, Sienkiewicza, Skryta, Słowiańska (28-52, 35-63), Sokoła, Starozamkowa, Strzelecka, Skarbowa, Świętokrzyska, Tama Kolejowa, Ułańska, Usługowa, Żołnierska

Grafika losowa


PDF Drukuj Email

Dzień 1. 03.08.2012 (piątek)
Rozpoczynamy naszą wakacyjną przygodę. O g.5.00 byliśmy niemal w komplecie przed kościołem. Niektórzy czekali już od 4.25. Pakowanie naszych bagaży odbyło się w spokoju dzięki p. Janowi, kierowcy, który znakomicie poradził sobie z całą tą góra walizek, toreb i plecaków. Wyruszamy autokarem do Czarnej Góry koło Zakopanego. Tuż za Wrocławiem już na autostradzie zatrzymujemy się na stacji paliwowej, gdzie był też mały plac zabaw. Najmłodsi uczestnicy pełni energii szaleli na zjeżdżalni. Za Wrocławiem nagle nadciągnęła burza. Po przyjeździe do Krakowa poszliśmy na Wawel zwiedzać Katedrę. Widzieliśmy groby królów polskich. Weszliśmy na dzwonnicę z dzwonem Zygmunta. Potem zeszliśmy do krypty, gdzie są groby wielu wybitnych polaków. Przewodnikiem był kleryk z seminarium krakowskiego. Po zwiedzeniu Muzeum Diecezjalnego poszliśmy na rynek krakowski.
Podobały się nam odnowione Sukiennice, Kościół Mariacki z ołtarzem Wita Stwosza. Stary Rynek zwiedzaliśmy już w grupach z opiekunami. Do Czarnej Góry dotarliśmy koło 17,00. Po zakwaterowaniu o 18,00 mieliśmy kolację. O 19,00 była Msza św., która jest takim podsumowaniem dnia. Jeszcze spotkanie organizacyjne na, którym zostaliśmy podzieleni na 6 grup: s.Maksymiliany, p.Ani, p.Joli, P.Kingi, p.Kasi i p.Marka. Później udaliśmy się na spoczynek. W naszym ośrodku jest bilard, boisko do siatki i mały basen ze zjeżdżalnią. Niestety nie ma zasięgu w komórkach albo bardzo słaby. Zobaczymy co przyniesie jutro...



...nasza grupa w Krakowie


Ośrodek wypoczynkowy w którym się znajduje wygląda właśnie tak...piękny prawda? :)

Dzień 2. 04.08.2012 (sobota)
red. Agata Grabska

Dzisiejszy dzień był bardzo męczący, ale pełen emocjonujących wrażeń. Rano jak zawsze była kontrola czystości w pokojach a później o godzinie 9.40 wyruszyliśmy w podróż. Przewidywalnie miała ona trwać około 30 minut, jednak dojechaliśmy do Doliny Kościeliskiej z leciuteńkim ponad godzinnym opóźnieniem ze względu niestety na korki na drodze. Zakopane to jednak zatłoczone miasto. Na miejscu byliśmy po g. 11,00. Kiedy weszliśmy do Tatrzańskiego Parku Narodowego nasze drogi się rozeszły, dlatego że byliśmy podzieleni na grupy wytrzymałościowe. Każda grupa szła w swoim tempie i różnymi szlakami, ale wszystkie grupy odwiedziły Jaskinię Mroźną, która jest jedyną oświetloną jaskinia w polskich Tatrach i do której trzeba najpierw przez pół godziny się powspinać po kamiennych schodach. W Jaskini było mokro i ślisko oraz temperatura dochodząca do 0' Celcjusza. Lecz my oczywiście daliśmy radę, czasami szliśmy na czworakach lub dosłownie ślizgając się po ścianie. Zejście z jaskini jest po kamiennych i drewnianych schodach cały czas w dół aż do Potoku Kościeliskiego, gdzie było mnóstwo ludzi oraz pełno bryczek i koni. Kiedy zeszliśmy bolały nas nogi ale jakoś tak inaczej...bo to był inny wysiłek. Grupa tzw. ?hardcorowa? wybrała oczywiście najtrudniejszą trasę: Wąwóz Kraków, Smocza Jama, Staw Smerczyński i Jaskinia Mroźna. W wąwozie Kraków grupa s.Maksymiliany szła również omijając jaskinię, a my z p.Anią i p.Markiem musieliśmy... po prostu musieliśmy iść przez nią. Mieliśmy latarki i czołówki dzięki czemu wiedzieliśmy jak iść. W jaskini czekała na niektórych niespodzianka bo okazało się, że jest stromo, mokro i ślisko więc gesiego wspinaliśmy się aby z niej bezpiecznie wyjść oświetlając sobie drogę. Dochodząc do Małej Polany Ornaczańskiej przed Schroniskiem Ornak napotkaliśmy ks.Proboszcza, który doszedł tam i witał każda grupę. Odpoczęliśmy i ruszyliśmy w stronę Smreczyńskiego Stawu mijając schodząca ze stawu już p.Kasię i s.Maksymilianę. Młodsze dzieci wybrały trasę ?light? i także były zmęczone i zadowolone :D Mimo tego, że najstarszą grupę napotkał deszcz -  świetnie się bawiliśmy. Deszcz był nawet przyjemny i tylko się cieszyliśmy, że rozpadło się dopiero jak wracaliśmy i byliśmy blisko Kir. Dojechaliśmy do domu na obiadokolację. I co ??? I czekamy co wydarzy się jutro !!!














Dzień 3. 05.08.2012 (niedziela)
red. Adam Biernaczyk

Niedziela przywitała nas burzą. Po śniadaniu poszliśmy na mszę św. Pamiętamy o naszych bliskich w modlitwach. Kiedy nieco się wypogodziło i pojechaliśmy pełni energii na szlak. Po drodze mijaliśmy parafię, gdzie wielu górali na mszę św. szło w strojach regionalnych. Szczególnie pięknie wyglądały dzieci. Na weekend do Zakopanego przyjechało mnóstwo ludzi tak więc główne szlaki były przepełnione. Postanowiliśmy więc zmienić nieco nasz plan niedzielny i wejść Doliną Filipka na Rusinową Polanę. Tak też zrobiliśmy. Podzieliliśmy się tradycyjnie na trzy grupy wytrzymałościowe i ruszyliśmy. Droga była iście kamienista, a później wchodziliśmy po drewnianych schodach z belek. Zrobiliśmy sobie postój przy wiktorówkach. Tam przy Kaplicy M.B Jaworzynskiej spotkaliśmy siostrę ze swoją grupą. Odpoczęliśmy i dalej wyruszylismy na Rusinową Polane gdzie rozchodziła się przepiękny widok na Tatry. W powietrzu roznosił się zapach oscypków które górale sprzedawali w bacówce turystom...a teraz to już tylko...Gęsia Szyja (1489 m n.p.m). Wejście było dosyć wyczerpujące tym bardziej, że dzień wcześniej była burza przez co powietrze zrobiło się geste i ciężko się oddychało. Radość była wielka kiedy weszliśmy wszyscy razem na szczyt. Było tam bardzo gorąco a jednocześnie wietrznie. Wiał bardzo silny wiatr..trzeba było trzymać mocno okulary i czapkę, żeby nie zwiało. Z Gęsiej Szyji zeszliśmy do Równi Waksmundzkiej a następnie do Polany pod Wołoszynem gdzie prosto z wiktorówek doszła również grupa p. Kasi i siostry. Na Wiktorówkach odwiedziliśmy Królowa Tatr. Przez cały czas dopisywały nam dobre humory ale też i słoneczna pogoda można by nawet powiedzieć, ze skwar z nieba leciał. Doszliśmy wszyscy grupami do Palenicy Białczańskiej. Tam nadjechał nasz autobus i wróciliśmy do ośrodka. Po kolacji O.Hubert włączył nam zjeżdżalnię. Początkowo odstraszała nas chłodna woda ale za moment była już wspaniała zabawa. Niektórzy poszli na trampolinę. Później w grupach odlądaliśmy film. Ks. Proboszcz pojechał do Białego Dunajca spotkać się z naszym nowym wikariuszem ks. Markiem Denisiukiem, który tam akurat przebywa z młodzieżą z Nowego Tomyśla. W parafii spotkamy się z nim 22 sierpnia. 

















Dzień 4. 06.08.2012 (poniedziałek)

Dzisiaj parafia, w której jesteśmy, ma odpust Przemienienia Pańskiego. Od wczoraj rozkładają stragany. Po porannej modlitwie wszyscy pospiesznie podążyli w kierunku autokaru by zmierzyć się z celem naszej dzisiejszej wyprawy?Pieniny. W autokarze jak to, co dzień bywa, z samego rana było gwarno i wesoło. Pierwszą atrakcją był zamek w Niedzicy. Kiedy jechaliśmy autokarem w kierunku Niedzicy nie mogliśmy oderwać wzroku od pięknego krajobrazu gór oraz widoku zapory. Pierwszą atrakcją był zamek w Niedzicy. W tym zamku filmowane były między innymi sceny z filmu ?Wakacje z duchami? oraz ?Janosik?. Po zamku oprowadzała nas pani przewodnik, która doskonale umiała przekazać nam najważniejsze informacje na temat zamku oraz wszystkie ciekawostki. Dowiedzieliśmy się między innymi historii o Brunhildzie, o tym jak Janosika więzili w podziemiach mieliśmy okazje zobaczyć rekwizyty z filmu o Janosiku. Pani przewodnik zamku zainteresowała nawet najmniej zainteresowanych;) Naszą następną atrakcją był spływ Dunajcem. Czekaliśmy. I czekaliśmy. Aż się doczekaliśmy.. Pan zarządzający biletami podzielił nas na cztery grupy/łodzie flisackie. Kiedy usłyszeliśmy numer naszej ?łodzi? szybko weszliśmy do środka. Czekała nas ponad dwugodzinna podróż Pieninami. Największą frajdę sprawiała nam wojna wodna między łodziami flisackimi. Flisacy byli bardzo zabawni i cały czas nas rozbawiali i za każdym razem opowiadali o ciekawych miejscach na szlaku podróży. Po drodze raz po raz hulał nam wiatr i nie jednej osobie spadły z głowy kapelusze ;P Podróż łodzią flisacką będzie niezapomniana. Kiedy dopłynęliśmy do Szczawnicy mieliśmy czas wolny i każdy mógł ?pobuszować? po budach aby kupić pamiątki. Po powrocie czekał na nas pyszny obiad?i ciasto zaprezentowane przez ojca Huberta z okazji odpustu. Po obiadokolacji poszliśmy na mszę odpustową do Kościoła a potem? upragniony basen i zjeżdżalnia!!!! Po 20.00 ojciec Hubert oprowadził nas po kapliczkach z tajemnicami różańca. Dzień był bardzo udany a jutro zobaczymy?.












Dzień 5. 07.08.2012 (wtorek)
r
ed.Olga Przybysz

Po pożywnym śniadaniu, które odbyło się o godzinie 8.00 poszliśmy do swoich pokoi, żeby posprzątać, gdyż przyjdzie komisja oceniająca ich czystość. Komisja składa się z naszych wychowawców. Po wizycie komisji wszyscy zebrali się o godzinie 9.00 w autobusie z całym ekwipunkiem do wyprawy górskiej. Nasi wychowawcy cały czas przypominali nam o tym co ma się znajdować w plecaku i że nie może zabraknąć przede wszystkim wody do picia którą zawsze dostajemy od ks. proboszcza przed wyjściem na szlak oraz kurtki przeciwdeszczowej, pożywnych kanapek i uśmiechu na twarzy. Do Tatrzańskiego Parku Narodowego jechaliśmy ponad 40 min. Podzieleni byliśmy na trzy grupy trudności tras: krótka, średnia i długa tzw "hardcorowa". Wszystkie grupy rozpoczynały włóczęgę od Doliny Suchej Wody. Jest to dolina oddzielająca polską cześć Tatr Wysokich i Zachodnich. Śmialiśmy się, że chyba nam nakręcili trasę na koło i nim kręcą bo przez cały czas nie zmieniają się nam widoki i tylko są kamienie i kamienie heh. Pierwsza grupa pod opieką p.Joli, p.Kingi szła cały czas czarnym szlakiem, aż do Psiej Trawki tam wszyscy odpoczęli i ruszyli dalej czerwonym szlakiem im. W. Elijasza następnie na parking pod Nosalem (szczytem położonym niedaleko Zakopanego 1206 m.n.p.m). Druga grupa pod opieką p.Kasi i s.Maksymiliany szła trasą średnią tak samo Doliną Suchej Wody do Schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej gdzie wszyscy odpoczęli po intensywnej wędrówce. Zjedli własnoręcznie zrobione kanapki, odpoczęli i ruszyli do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Droga powrotna była równie interesują ca. Wszędzie były kwiaty górskie i malownicze widoki. Każdy z grupy był zadowolony i szczęśliwy, że dotarł tak daleko.Trzecia grupa pod opieką p.Ani i p.Marka szła trasą najdłuższą. To była grupa do której na tą wyprawę się przepisałam i ona poszła aż na Kasprowy Wierch (1987m.n.p.m). W tym dniu zaliczyliśmy pięć dwutysięczników zaczynając od: Świnicka Przełęcz (2051), Pośrednia Turnia (2128), Skrajna Przełęcz (2071), Skrajna Turnia (2091) oraz Beskid (2012). Gdy wspinaliśmy sie na Kasprowy Wierch wszyscy podziwiliśmy przyrodę i krajobraz...nie zabrakło oczywiście dobrego humoru który nas nie opuszczał i jednocześnie dodawał sił. Chwilami ciężko się wchodziło, jednak cel który sobie wyznaczyliśmy dodawał nam skrzydeł. Nawet schodzący turyści którzy nas mijali byli miło zaskoczeni i mówili, że pierwszy raz na szlaku widzą tak uśmiechniętych ludzi, którzy wchodzą do góry. Wniosek z tego jest jeden...nam sprawia to radość. Na Kasprowym zrobiliśmy sobie krótką przerwę na zjedzenie posiłku i toaletę i...zaczęliśmy schodzić. Dla mnie najgorsze było schodzenie. A przy schodzeniu trzeba było przyspieszyć, żeby się nie spóźnić na obiadokolacje. Nasza grupa do autokaru przyszła jako ostatnia więc wszyscy z niecierpliwością oczekiwali naszego przyjścia. Wyznaczony przez nas cel został osiągnięty a my zdrowi i w pełni zadowoleni i przede wszystkim w komplecie wróciliśmy do ośrodka. Po kolacji poszliśmy na mszę św...tego dnia niestety nie można było zjeżdżać na zjeżdżalni bo było za zimno. Dzień zakończyliśmy filmem. Taki "górski" dzień bardzo mi się podobał i liczę na więcej takich dni :)
















Dzień 6. 08.08.2012 (środa)
red.Gabriela Korzańska i Michalina Wittke

No i mamy oczekiwany przez niektórych dzień wolny od długich wędrówek górskimi szlakami. Ledwo się obudziliśmy przywitało nas słońce, które swoimi promieniami zachęcało do miłego spędzenia środowego czasu. Rano jak zawsze mieliśmy śniadanie i samodzielnie zrobiliśmy sobie kanapki na drogę. Po śniadaniu mieliśmy czas wolny a następnie tradycyjne sprawdzenie czystości w pokojach- niektórzy dostali nawet 6+...czyścioszki ;) Punkt 10.00 siedzieliśmy w autobusie zwarci i gotowi do wyjazdu...naszym dzisiejszym celem była Gubałówka (1120m.n.p.m). Gubałówka to rozległe wzgórze i popularne miejsce spacerów i wycieczek szkolnych, oraz na Krupówki najstarszą ulicą Zakopanego. Na Gubałówkę wjechaliśmy kolejką krzesełkową Butorowy Wierch, która ma długość 1650m. Przeżycia były niezapomniane, szczególnie kiedy wszyscy byliśmy w górze, aż tu nagle kolejka aż dwa razy się zatrzymała....Strach w oczach mieli chyba wszyscy siedzieliśmy i siedzieliśmy w górze i...ruszyła dalej. Na kolejce było zimno i wiał zimny wiatr a kiedy zajechaliśmy do celu na szczyt Butorowego Wierchu słońce świeciło tak mocno, że niektórzy chowali się w cieniu aby się nie spalić. Z Butorowego Wierchu przeszliśmy spacerkiem po grzbiecie Gubałówki. Tam też mieliśmy czas wolny i wszyscy oczarowani budkami z upominkami  i tradycyjnymi wyrobami góralskimi ruszyli na podbój zakupu pamiątek. Z Gubałówki jest piękny widok na krajobraz górski naszych pięknych Tatr. Widać prawie wszystkie szczyty łącznie z Rysami. Śpiący rycerz czyli Giewont strzegł jak zawsze Tatr. Był tak piękny widok, że widzieliśmy nawet krzyż na Giewoncie. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy kolejką linowo-terenową Gubałówka w dól do Zakopanego a konkretnie na Krupówki. Na Krupówkach było mnóstwo ludzi. Dookoła roznosił się zapach smażonego i grillowanego sera, palonego drewna. Słychać było muzykę góralska a przechodząc Krupówkami mogliśmy podziwiać stare budynki i...znów zrobić zakupy. Po przyjeździe do naszego ośrodka od razu mieliśmy mszę św a następnie pyszny obiad... krupnik oraz klopsy surówka i ziemniaczki...Pychotka. Później mieliśmy czas popołudniowy dla dzieci i młodzieży: tradycyjnie basen i zjeżdżalnia, młodsi oglądali bajkę, a starsi mecz siatkówki naszej reprezentacji...tak, tak kibicujemy nawet na wyjeździe naszej wspaniałej kadrze siatkarzy i mocno trzymamy kciuki :) O 22.00 cisza nocna a jutro jak będzie ładna pogoda....w drogę ;)






Dzień 7. 9.08.2012 (czwartek)
red.Agata Piotrowska

"Tour de Morskie Oko 2012"
Już 7 dzień dziatwa ze św. Krzyża jest już na "obczyźnie". Tęsknota za mamą, tatą i ukochanym psem sięgają już zenitu. Jednak my nie tracimy czasu na łzy i dzielnie żyjemy pełnią dnia, który tak jak poprzednie przyniósł ze sobą wiele tatrzańskich przygód. Naszym dzisiejszym celem było Morskie Oko. Wszyscy wyruszyliśmy z parkingu na Łysej Polanie, ponieważ niestety parking na Palenicy był całkowicie zamknięty i strażnicy parku nie wpuszczali już na niego więc musieliśmy najpierw dojść ok 2 km do początku naszej wędrówki. Wesoła gromadka pod przewodnictwem siostry Maksymiliany, p.Joli, p.Kasi i p.Kingi oraz niezastąpionego księdza proboszcza ruszyła wprost na Morskie Oko drogą Oswalda Balcera. Wszyscy mieli przystanek przy Wodogrzmotach Mickiewicza. My wyruszyliśmy jako ostatnia grupa doganiając przy wodospadzie wcześniejsze grupy. Na końcu zawsze czeka na nas nagroda i tak też było tym razem. A widok jeziora o lazurowym odcieniu zapierał nam dech w piersiach (już wszyscy oddychają prawidłowo). Jednakże nie cel ale wędrówka jest najważniejsza a dzisiejsza miała aż trzy wersje z trasą krótką, średnią oraz długą. Najstarsza, najwytrwalsza i nie szczerze mówiąc najbardziej zmęczona grupa pod przewodnictwem niezastąpionej p.Ani oraz p.Marka również obrali azymut na Morskie Oko jednak nasza trasa wiodła "dookoła". Przy Wodogrzmotach Mickiewicza opuściliśmy naszych kolegów i koleżanki, którzy asfaltówką szli prosto nad Morskie Oko i skręciliśmy na zielony szlak idąc cały czas kamienną ścieżką Doliny Roztoki aż do pięknego Wodospadu Siklawa...gdzie czekała nas "wspinaczka" po gołej skale...super uczucie. Cudowny był widok wodospadu, którego szum zagłuszał nasze sapanie i lamenty, że choć wysoko to pięknie. A zimne i wilgotne powietrze od którego wiejąca bryza skutecznie oczyszczała nasze spocone czoła. Po drodze wiele się działo. Graliśmy np w gry uwaga...hazardowe heh i śpiewaliśmy. Szczególnie talentem wokalnym mogą pochwalić się chłopcy. Umilali oni swym zawodzeniem czas wędrownikom. Gdy minęliśmy Wodospad Siklawa naszym oczom pojawił się przepiękny widok Doliny 5 Stawów...najpierw Wielki Staw Polski potem mniejszy Mały Staw i od razu przed Schroniskiem Przedni Staw Polski. Tutaj była nasza baza przerwy...najedliśmy się, dodalismy sobie energii i ruszyliśmy dalej. Dolina jest na prawdę przepiękna. Ruszyliśmy wzwyż ku Morskiemu Oku gdzie już czekali na nas pozostali obozowicze. Droga nie należała do łatwych ale kto jak kto...my na przedzie z p.Anią i p.Markiem daliśmy radę:) Po 1.5 godzinie byliśmy nad Morskiem Okiem (1395 m.n.p.m) gdzie napotkaliśmy grupę 7 śmiałków wraz z s.Maksymilianą i p.Kasią, którzy postanowili ujrzeć jeszcze Czarny Staw pod Rysami (1487m n.p.m). Wyprawa dla niektórych była jedną z większych w ich zyciu. Widok z Czarnego Stawu jest niezapomniany i wydaje sie, że już bliżej nieba być nie można. Około godziny 13.00 wszyscy spotkaliśmy się w schronisku nad Morskim Okiem skąd wesoło i mimo ogromnego wysiłku pełni zapału pomaszerowaliśmy w kierunku autobusu. Jednak teraz razem z innymi grupami szliśmy tzw asfaltówką czyli drogą Oswalda Balzera. Schodziło się bardzo dziwnie bo szliśmy po "płaskim" ale było ok :) W Palenicy napotkaliśmy resztę obozu a przy samej bramce schodzącego naszego księdza proboszcza. Pan Janek nasz wyśmienity kierowca zawiózł nas bezpiecznie do...sklepu...a potem do ośrodka gdzie już stygł nasz obiad. Dzień zakończyliśmy mszą św. w której dziękowaliśmy min. za dotychczasową piękną pogodę. Ten dzień zdecydowanie zasługuje na ocenę 6!



















Dzień 8. 10.08.2012 (piątek)
red. Małgorzata Tycner

Tak jak każdego ranka wstalismy o godzinie 7.30, aby zdażyć na śniadanie. Podczas śniadania dowiedzieliśmy się od księdza proboszcza, że dzisiejszy dzień spedzimy w ośrodku. Wszyscy sie ucieszyliśmy, ze mamy wolny dzien od gór...odpoczną nam nogi. O godzinie 9.30 odbyła sie kontrola "sanepidu" składająca się z naszych wychowawców. O godzinie 10.15 zebralismy się w kaplicy aby jak co dzień uczestniczyć we Mszy sw. Następnie każdy z nas poszedł na zajęcia na które się zapisał czyli: tenis stołowy, siatkówka, plastyka. O ogdzinie 13.00 mieliśmy obiad, a potem az dwie godziny siesty czyli błogiego odpoczynku. O 15.00 zebralismy się w sali telewizyjnej aby podzileić się na zespoły do gry terenowej. Było sześć grup a liderami bytli koledzy i koleżanki z najstarszej grupy. Każdy zespół miał przydzielony kolor a my musieliśmy chodzić po terenie ośrodka za porozwieszanymi paskami krepy w odpowiednich kolorach. Tak odjandywaliśmy drogę do wychowawców którzy mieli dla nas zadania. Najśmieszniejszym zadaniem było ułożenie układu do piosenki pt: "AI SE EU TU PEGO" Michaela Telo. Pózniej kolacja i tańce integracyjne. Wieczorem oglądaliśmy filmy w dwóch grupach młodsi i starsi. To był bardzo udany dzień.



















Dzień 9. 11.08.2012 (sobota)

No i mieliśmy dzisiaj pierwszy delikatny deszczyk...jednak nam to nie przeszkodziło i w dobrych nastrojach ruszyliśmy w stronę Rabki Zdrój do RABKOLANDU czyli rodzinnego parku rozrywki....W Rabkolandzie stanął nam na głowie dzięki "Odwróconego Domu" gdzie dzięki grawitacji na zwiedzających oddziałuja dziwne "moce"...kręci się dookoła...byliśmy w sali strachu, sali śmiechu, farmie, jeżdziliśmy gokartem, autoskuterem. Park rozrywki jest ogromny i jest w nim po prostu świetnie! Największą frajdę sprawiało wszystkim Musik Express czyli karuzela która w szybkim tempie poruszałą się dodatkowo w rytm muzyki do przodu i do tyłu...wszyscy opuszczający tą karuzele musieli się mocno przytrzymywać barierek bo wirowało im w głowie. Były stoiska ze strzelnica, siła młotu. Byliśmy w domu rekordów i domu orderu uśmiechu. Wszyscy szli tam gdzie chcieli. Dostaliśmy od opiekunów żetony, które były wejściówką do każdego wybranego stanowiska. Bardzo nam się tam podobało i szczerze mówiąc nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że popadywał deszcz w niczym nam to nie przeszkadzało. Humory i dobre samopoczucie nas nie opuszczało. Stanowiska były pod zadaszeniem a było ich tak dużo, że wszystkich nie zdążyliśmy obejść. Po 14.00 przyjechał po nas p.Janek po czym wspólnie wróciliśmy do ośrodka. Młodsze dzieci oglądały film Heidi a młodzież przygotowywała się już do dyskoteki. O godzinie 18.00 mieliśmy obiadokolacje: zupa ogórkowa i gołąbki z ziemniakami..mniami.  Od godziny 19.00 spotkaliśmy się wszyscy na sali na tańcach integracyjnych. Ola Breś uczyła nas podstawowych kroków. Później tanczyliśmy Taniec belgijsji i waka-waka. Od 20.00 długo oczekiwana dyskoteka. Dzień pomimo iż nie był typowo górski był bardzo udany. Wszyscy zdrowi i radośni o 22.00 byli już w swoich pokojach i wyczekujemy jutrzejszego dnia :)








Dzień 10. 12.08.2012 (niedziela)
Niedzielny dzień zapowiadał się bardzo słonecznie. Wstaliśmy wcześnie rano. I po śniadaniu oraz tradycyjnym sprawdzeniu czystości pokoi wsiedliśmy do autokaru i udaliśmy się do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach. Tam w kaplicy u sióstr Nazaretanek odbyła się msza św. której przewodniczył nas ksiądz proboszcz Kazimierz Małek. Po mszy św. udaliśmy się zwiedzać sanktuarium oraz drogę krzyżową. Jednak najważniejszym punktem dnia dla naszych uczestników obozu był znów zakup pamiątek na Krupówkach. Pogoda nie była dla nas jednak cały czas łaskawa, bo w czasie wolnym na Krupówkach momentalnie zaczął padać deszcz....baaaaaa było wręcz urwanie chmury. Wszyscy pochowaliśmy się tam gdzie były wolne suche miejsca... pod straganami, pod daszkami... To jednak nie przeszkadzało nam w poszukiwaniu pamiątek na które wszyscy się nastawiliśmy....po ponad dwóch godzinach wszyscy zadowoleni z zakupów wróciliśmy do autokaru i Czarnej. O 18.00 mieliśmy kolacje a później o godzinie 20.00 podsumowanie obozu. Wszyscy zebraliśmy się w sali i wspólnie wspominaliśmy obóz. Przeglądaliśmy zdjęcia na projektorze....śmiechu było mnóstwo :) Roztrzygnięty został również konkurs za grę terenową oraz na najładniejszy pokój czyli konkurs czystości ... rozdane zostały również nagrody. Po podsumowaniu mieliśmy wszyscy czas na pakowanie swoich rzeczy i szczerze mówiąc wszystkim szło to dosyć powoli. Nikomu nie chciało się wierzyć, że tak szybko minęły dni obozowe... I tak jest zawsze.. jak na koniec zintegruje się całkowicie cała grupa, to juz jest koniec obozu a szkoda.... mieszkańcy dwóch pokoi nie chcąc wrócić do rzeczywistości do 3 nad ranem żegnali się ze swoim pokojem. Dzień był iście niedzielny ale również pełen wspomnień...szkoda, że tak szybko minęły te dni. Jutro rano po śniadaniu wyjeżdżamy...a co będzie później to się okaże ;)


Dzień 11. 13.08.2012 (poniedziałek)
Dzisiaj wyjazd do domu. Wstaliśmy wcześnie rano i już spakowani czekaliśmy na hasło wyjazdu... Jeszcze tylko rutynowe sprawdzenie pokoi czy wszyscy zostawili porządek i czy niczego w nich nie pozostawiliśmy i ....po obfitym śniadanku w drogę. Najpierw pojechaliśmy do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie czyli do Łagiewnik na mszę świętą którą odprawiał ks. Proboszcz a następnie zwiedziliśmy cały obiekt w Łagiewnikach Łącznie z podziemiami i wieżą widokową. Następnie pojechaliśmy do AquaParku w Krakowie na ponad dwie godziny wodnej zabawy. podróż była baaaaardzo długa ale wspomnienia i zdjęcia rekompensują nam ją...










 

Biuro parafialne

Biuro parafialne

tel. (65) 529-91-56

Czynne:

Poniedziałek w godz. 10.00 - 12.00
Wtorek
od godz. 17.00
Środa
od godz. 17.00
Czwartek w godz. 10.00 - 12.00
Piątek
w godz. 10.00 - 12.00

Sobota - Biuro nieczynne

Msze św. i nabożeństwa

w dni powszednie:
godz. 7.00, 18.30

w Niedziele:
godz. 7.00, 9.00, 10.45, 12.00, 19.00

Nabożeństwo do Ducha Świętego
z modlitwą charyzmatyka
2 Poniedziałek miesiąca, godz. 18.30


Nowenna do Matki Bożej
Nieustającej Pomocy
Środa, godz. 18.30

Nowenna do Świętego Krzyża
Piątek, godz. 18.30

Adoracja
Najświętszego Sakramentu
I Czwartek Miesiąca godz. 17,30

Różaniec i Msza  św. za zmarłych
z Wymienianek Rocznych g. 18,00

10 sierpnia, 21 września,
12 października

Radio Emaus
Leszno 90,2 FM

Sakrament małżeństwa

Poradnia Rodzinna
Środa, godz. 17,00
tel. 601-683-338

Katecheza przedślubna
30 lipca, 6, 13, 15, 20, 27 sierpnia
w Parafii Świętego Krzyża
o godz. 13.00 w Kościele

Caritas Parafialna

Punkt wydawania odzieży
wtorek, g. 10,00-12,00
czwartek, g. 10,00-12,00


Punkt wydawania posiłków
codziennie, g. 12,30-14,00
z wyjątkiem:
Nowy Rok, Wielkanoc
Wszystkich Świętych
Wigilia i Boże Narodzenie