Ministranci

O parafii...

Parafia erygowana
15.10.1983

Wieczysta adoracja:
29 października

Liczba mieszkańców
5391

Terytorium
1 Maja (1-13), Akacjowa,
Al. Jana Pawła II (4), Al. Krasińskiego, Artyleryjska, Bema, Chabrowa, Chociszewskiego, Dożynkowa (31-62), Fredry, Dworcowa, Grota Roweckiego, Kanałowa, Kosynierów, Kręta, Kasprowicza, Klonowicza, Lipowa, Łąkowa, Marcinkowskiego (6-11), Matejki, Nowy Rynek, Pl. Jana Metziga, Obrońców Lwowa, Ogrodowa,
Okrężna (10, 15, 17), Pancernych, Polna, Poplińskiego, Przemysłowa, 
Powstańców Śląskich, Przeciwlotników, Różana, Racławicka, Saperska, Sienkiewicza, Skryta, Słowiańska (28-52, 35-63), Sokoła, Starozamkowa, Strzelecka, Skarbowa, Świętokrzyska, Tama Kolejowa, Ułańska, Usługowa, Żołnierska

Grafika losowa


Poniedziałek, 15.07.2013W końcu nadszedł dzień naszego kolejnego letniego wyjazdu parafialnego zorganizowanego przez ks. Kazimierza Małka, który sprawuje pieczę kierownika obozu na naszym wyjeździe i jak zawsze razem z kadrą obozową doskonale o nas dba. W tym roku naszym celem są Góry Stołowe i okolica. Do tego wyjazdu wszyscy przygotowywaliśmy się od paru tygodni, kupowaliśmy niezbędny sprzęt: latarki, czapeczki itd. Zbiórkę mieliśmy o 5.00 i bardzo wcześnie musieliśmy wstać, aby nie spóźnić się na autobus. Wszystkie bagaże włożyliśmy do bagażnika, ostatnie pożegnania z rodzicami, buziaki i modlitwa przed wyjazdem ks. proboszcza Zbigniewa Rzeźnika, który życzył nam udanego wypoczynku. Tym razem jedzie z nami nowy kierowca pan Włodek, który zastępuje naszego przewspaniałego pana Jana. Zanim dojechaliśmy do Marianówki naszym głównym celem i pierwszym punktem atrakcji było Kłodzko największe miasto w Ziemi Kłodzkiej, które kiedyś było nazywane ?kluczem do Śląska?, bo przechodziła tędy najpopularniejszy ze szlaków handlowych z Czech. Najbardziej znanym obiektem Kłodzka jest górująca nad miastem twierdza na Fortecznej Górze, która powstała w połowie XVIII wieku w 1800r. Zwiedzaliśmy dwie trasy: podziemne korytarze minerskie i bastion widokowy. W skład całej twierdzy: twierdza główna, fort pomocniczy, umocnienia polowe. W lochach osadzano kiedyś uczestników Powstania Styczniowego.  W podziemiach mieliśmy niezapomniane przygody z latarkami, bo nie raz zgasło nam światło podczas zwiedzania. Przechodziliśmy przez tunele, które najmniejsze liczyły 50 cm wysokości?niektórzy przechodzili po kolanach i z wielkim biciem serca?bo korytarz był dłuuuugi i wąski. Zwiedzaliśmy lazaret, armaty itd. Pani przewodnik szczegółowo opowiadała nam historię Twierdzy Kłodzka. Wszyscy stwierdziliśmy, że twierdza zrobiła na nas ogromne wrażenie. W Kłodzku zwiedzaliśmy miasto między innymi średniowieczny rynek, piękny trójkondygnacyjny ratusz z galeryjką, stare kamienice z XVII wieku, oraz kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i kościół Matki Boskiej Różańcowej, gdzie na ścianie kościoła zaznaczona jest wysokość zatopienia kościoła w 1997 roku. Woda w kościele sięgała ponad 3 metry. Byliśmy również na moście św. Jana zwanego również mostem Wita Stwosza, który został zbudowany z jaj kurzych zamiast wody (w zaprawie murarskiej), na balustradach mostu zamieszczone są rzeźby świętych. Po obu stronach ciągną się miejskie mury obronne. Później mieliśmy czas wolny na lody, zakupy itd. Kiedy dojechaliśmy do Marianówki rozpoczęło się rozpakowywanie. Później mieliśmy w świetlicy spotkanie w grupach z opiekunami: s. Maksymilianą, p. Anią, p. Kingą i p. Jolą. Po spotkaniu były gry i zabawy w grupach. Kolacja. Gry i zabawy oraz piłka nożna na boisku i..msza święta. W łóżkach byliśmy już o 22.00 pełni wrażeń i werwy na kolejny dzień.


Wtorek, 16.07.2013

Rano o 7.30 obudził nas dzisiaj gwizdek siostry Maksymiliany. O godzinie 8.00 mieliśmy śniadanie, zabraliśmy ze sobą kanapki i.. poszliśmy sprzątać w pokoju, bo jak zawsze na wyjazdach parafialnych mieliśmy sprawdzanie pokojów przez komisję. Po godzinie 9.00 byliśmy już przygotowani do wyjścia z pełnymi plecakami. Pan Włodek zawiózł nas do Karłowa, żebyśmy mogli wejść na Szczeliniec Wielki najwyższy szczyt Gór Stołowych (919m.n.p.m). Po przyjeździe do Karłowa mieliśmy czas na zrobienie zakupów a największym zainteresowaniem cieszyły się oscypki oraz ręcznie robione zabawki. Pod samym Szczelińcem Wielkim podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwsza grupa należała do p.Joli, p.Kingi i naszej pielęgniarki p.Ewy, które ze swoimi młodymi podopiecznymi szły żółtym szlakiem schodami do Schroniska. Druga grupa s.Maksymiliany i p.Ani na szczyt Szczelińca wchodziła dłuższym niebieskim szlakiem wchodząc po wysokich stromych kamieniach i po korzeniach drzew wchodząc następnie na żółty szlak?Wszyscy spotkaliśmy się niemal o tym samym czasie przed Schroniskiem na Szczelińcu Wielkim. Jest tu również Szczeliniec Mały (867m.n.p.m) jednak on nigdy nie był udostępniony dla turystów, dzięki czemu zachował swój pierwotny wygląd i charakter. Całość objęta jest ochroną rezerwatową. Przy schronisku było mnóstwo punktów widokowych, na których robiliśmy zdjęcia. Po odpoczynku wyruszyliśmy na wędrówkę po Szczelińcu wchodząc przez dużą drewnianą bramę. Szczeliniec jest bardzo charakterystycznym masywem górskim, który ma liczne formy skalne. Mogliśmy zaobserwować skały wyglądają jak: wielbłąd, kwoka, głowa murzyna, Na trasie mieliśmy mnóstwo punktów widokowych jak Fotel Dziadka, Tron Pradziadka. Zwiedzając Szczeliniec mieliśmy chwilami dreszcze na skórze np. wchodząc do najgłębszej szczeliny masywu o głębokości 30m i o charakterystycznej nazwie ?Piekło? Z tego miejsca wchodziliśmy z pomocą łańcuchów i po wąskich schodach?ach co to było za wyjście z piekła : Chwilami były śmieszne sytuacje i zawsze był śmiech i uśmiech na naszych twarzach. Niektórzy stwierdzili, że schody nas prześladują, bo po prostu były wszędzie?częściej niż twory skalne. Z punktów widokowych mieliśmy wspaniały widok na skalne miasto w Czechach, na Tatry?.bo przejrzystość powietrza była pierwsza klasa. Niejeden z nas zastanawiał się jak i kiedy natura zrobiła tak wspaniałe twory skalne?..Szczeliniec powinien przejść każdy, żeby docenił naturę. Do Karłowa schodziliśmy również po stromych schodach. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej na?lody i kupno pamiątek. Jeszcze tylko ostatnie zdjęcia z widokiem na Szczeliniec i wsiadamy do autokaru. W drodze powrotnej musieliśmy wstąpić do Biedronki, aby zaopatrzyć się w cole, chipsy itd? W Marianówce czekała na nas dzisiaj niespodzianka obiad i po obiedzie?basen! Niestety nie nacieszyliśmy się nim za długo, bo temperatura wieczorem momentalnie tutaj spada i zrobiło się zimno. Ale co się wykąpaliśmy to wykąpaliśmy. Później msza św. i?gry i zabawy na boisku oraz oglądanie filmu. Ten dzień był dla nas pełen niespodzianek i przygód?ciekawe co będzie jutro?


 

Środa, 17.07.2013
Gwizzzzdek o 7.30 s.Maksymiliany roznoszący się po korytarzach naszej Marianówki przypomina nam o pobudce i tym samym rozpoczynamy 3 dzień obozu. Wszyscy od samego rana zastanawialiśmy się, co przyniesie nam dzisiejszy dzień i jakie niespodzianki przygotowali nam nasi wychowawcy. Po śniadaniu tym razem nie było sprawdzania czystości pokojów, tylko od razu szliśmy do autokaru. Naszym pierwszym dzisiejszym celem była Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie, która jest największą jaskinią w Sudetach i znajduje się w Masywie Śnieżnika na wysokości ok.800m.n.p.m. Dowiedzieliśmy się, że ma aż trzy poziomy, a znana długość jaskini to ponad 3 km i jedynie poziom środkowy udostępniony jest do zwiedzających. Kiedy ks.Małek dotarł jako pierwszy do jaskini zakupił nam wszystkim bilety i zostaliśmy podzieleni na 4 grupy. Każda grupa otrzymała swojego przewodnika, który bardzo dokładnie opowiadał min. o znalezionych kościach zwierząt z epoki lodowcowej, jak niedźwiedzia, dzięki któremu posiada swoją nazwę. W jaskini mogliśmy podziwiać piękne stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, kaskady oraz podziemne jeziorka. Ciekawostką jest też to, że jaskinia i jej teren są rezerwatem przyrody. W jaskini byliśmy przez około 45minut przechodziliśmy po zimnych i mokrych korytarzach. Raz po raz kapała na nas krystaliczna woda ze skał, jednej grupie przeleciał nawet przed nosami nietoperz, co było dla nas nie lada sensacją. Na zakończenie przy kolorowych światłach odtworzono nam mantrę i w niesamowity sposób zmieniały się kolory w korytarzach jaskini powodując wrażenie, że jesteśmy jakby w innym miejscu?to się nazywa zabawa światłem. Skały przybierały różne kształty, sowy, kobiety, krasnala?był również nietoperz zanurzony w skale. W jaskini bardzo się podobało- nie mogliśmy wyjść z podziwu wielkości przyrody. Po zwiedzaniu podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwsza grupa p.Kingi i p.Joli oraz druga grupa s.Maksymiliany i p.Ani. Pierwsza grupa pojechała do Lądku Zdroju i tam w stawie biskupim Paweł Radoła i Sylwek Wróblewski złowili na patyk, kukurydzę i żyłkę pstrągi, za które później pani Ewa, Jola i Kinga zapłaciły i zjadły, a które kucharz przyrządził po mistrzowsku. W Lądek Zdrój grupa miała czas na zwiedzanie a następnie wybawiliśmy się za wszystkie czasy na placu zabaw. Następnie pojechaliśmy do Międzygórza nad Wodospad Wilczki. Wodospad położony jest na terenie Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, jego woda opada z wysokości 22metrów. Wodospad jest okalany skalistym wąwozem, w którym płynie rzeka Wilczka. Najładniejszy widok na wodospad jest z mostka przerzuconego dokładnie nad progiem. Druga grupa pod opieką s.Maksymiliany i p.Ani wymaszerowała spod Jaskini Niedźwiedziej żółtym szlakiem atakować Masyw Śnieżnika, które są najwyższymi górami w polskich Sudetach Wschodnich. Najwyższym szczytem jest tutaj Śnieżnik, na który wspólnie wchodziliśmy. Przechodziliśmy przez wąskie zwężenie górnej doliny Kleśnicy, a następnie wchodziliśmy stromym podejściem, które nazywa się Gęsia Gardziel. Musimy przyznać, że troszkę się zmęczyliśmy, bo momentalnie zmieniła się pogoda i zrobiło się dosyć duszno, a w tym momencie gorzej się podchodzi pod górę. Następnie przechodziliśmy przez Przełęcz Śnieżnicką (1123 m.n.p.m) już łagodniejszym podejściem, aż do Hali pod Śnieżnikiem i tutaj mieliśmy odpoczynek na ciepłą czekoladę, herbatkę i lody. Mogliśmy już pod schroniskiem podziwiać przewspaniałe widoki Masywu Śnieżnika i śliczne krajobrazy. Po dłuższym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Ze schroniska na Śnieżnik wchodziliśmy zielonym szlakiem między kosodrzewiną, małymi krzaczkami i w ostrym słońcu. Cały czas nasz wzrok przykuwał piękny widok gór. W każdej wolnej chwili odwracaliśmy się, by szczyty gór były w naszym zasięgu wzroku i nawet się nie spostrzegliśmy, że dotarliśmy na szczyt Śnieżnika (1425m.n.p.m). Nazwa pochodzi od bardzo długo zalegającej pokrywy śnieżnej. Na szczycie było pięknie, wietrznie i uwaga niektórzy byli w Czechach...jedną nogą za granicą. Warto było wejść dla tak pięknych widoków i?nawet nam się nie chciało schodzić. Ze Śnieżnika wracaliśmy czerwonym szlakiem do Międzygórza gdzie czekała na nas pierwsza grupa, która jeszcze zwiedzała Wodospad Wilczki. Wszyscy zadowoleni wróciliśmy do Ośrodka na smaczny obiad. Po obiedzie msza św. oraz gry i zabawy.

 

Czwartek, 18.07.2013I minął nam czwarty dzień naszego obozu? Dzisiejszy dzień był całkowicie inny od pozostałych, bo byliśmy w CZECHACH. Kiedy rano dowiedzieliśmy się, że jedziemy właśnie dzisiaj do Czech nie mogliśmy doczekać się tego wyjazdu. Przecież większość z nas po raz pierwszy będzie za granicą? i nie jednemu z nas przyszło do głowy pytanie- jak my się z nimi porozumiemy? Jednak nie było problemu?byliśmy w szoku, bo Czesi mówili po polsku. A więc Skalne Miasto w Czechach intryguje turystów już samą nazwą. Tego, kto nie był jeszcze w tym miejscu nachodzić mogą pytania - Co to za miasto ze skał? Nawet, jeżeli użyje wyobraźni to i tak nie będzie w stanie przewidzieć do końca tego, co kryje w sobie Skalne Miasto. Warto zobaczyć te skalne formacje na własne oczy. Dzisiaj właśnie byliśmy w Skałach Adrszpaskich, które są położone na południowym skraju wioski Adrszpach w Narodowym Rezerwacie Przyrody " Skały Adrszpasko- Teplickie". Tereny, były bardzo malownicze, a po drodze czekały na nas przejścia przez głębokie i chłodne skaliste wąwozy, rozległe labirynty i wiele innych atrakcji. To właśnie skały przyciągnęły tu przed kilkudziesięciu laty pierwszych górskich wspinaczy. Z czasem wspinaniem się po górach interesowało się coraz więcej osób. Obecnie jest tutaj kilka tysięcy tras wspinaczkowych i tyleż samo zdobytych wierzchołków. Przechodziliśmy przez unikalne bloki piaskowcowe powstałe, podobnie jak pasmo Gór Stołowych w wyniku nierównej odporności skał na wietrzenie, które wymodelowała woda, mróz i wiatr. Widzieliśmy skały, które posiadają własne nazwy jak: Głowa cukru, Kochankowie czy Starosta i Starościna, Komin Cukrowy, Ząb, itd. Obszar Skał Adrszpasko-Cieplickich został objęty rezerwatem przyrody. Pierwsze szlaki turystyczne powstały tu już na początku XIX wieku. Kiedy doszliśmy do jeziorka w Skalnym Mieście musieliśmy wspiąć się po wysokiej drabinie czekając baaardzo długo na swoją kolej, aby wejść do łodzi. Płynęliśmy ?tytanikiem? po jeziorku w Skalnym Mieście, podczas rejsu spotkaliśmy Wodnika Szuwarka, Krecika, Leonardo DiCaprio, wpłynęliśmy do Gibraltaru. Kolejną atrakcją były niewątpliwie zakupy? Niektórzy z nas sami chodzili do kantora i zamieniali złotówki na czeskie korony, aby zakupić pamiątki, lub złotówkami płacili za towar. Zawsze jednak pewną przeszkodą jest język, który tutaj nie był żadną przeszkodą?umieliśmy porozumieć się z czechami, więc hiphiphurra! Po powrocie ze Skalnego Miasta wjechaliśmy do Biedronki po zaopatrzenie i wieczorem podzieleni zostaliśmy na dwie grupy: piłki nożnej i oglądania filmu. Dzień zakończył się świetnie?i cały czas w głowie jeszcze mamy czeskie napisy na murach i czeską mowę...Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojedziemy tam z obozem, bo warto.


Piątek, 19.07.2013
Dzisiaj byliśmy w trzech miejscach. Najpierw pojechaliśmy do Wambierzyc, malowniczo otoczonej Górami Stołowymi, nazywane  Śląską Jerozolimą. Wambierzyce zbudowane na kształt Świętego Miasta, zachwycają ogromną późnobarokową bazyliką, oryginalną ruchomą szopką i atmosferą cudów, jaką roztacza posążek Matki Boskiej Wambierzyckiej. Do kościoła wznoszącego się na wzgórzu zwanym Synajem prowadzą monumentalne schody. Rozplanowanie wsi nawiązuje do Jerozolimy. Są tu góry Syjon, Synaj, Tabor, Toreb i Golgota, na których utworzono rozległą kalwarię i wybudowano ponad 130 stacji Drogi Krzyżowej,  a także potok Cedron i sadzawka Siloe, obok której stoi Pałac Heroda z malowanymi posągami. Program ikonograficzny wambierzyckiej kalwarii stanowi także 14 Bram Jerozolimskich, prowadzących do rynku. Byliśmy również w słynnej ruchomej szopce, która stworzona jest z 800 figurek. Następnie pojechaliśmy w stronę Karłowa zwiedzając Błędne Skały. Nazwa niepowtarzalnego labiryntu skalnego obejmującego grzbiet Skalniaka (915 m n.p.m.) wyrzeźbionego w górnokredowych piaskowcach ciosowych przez wodę i wiatry znajdują się w Parku Narodowym Gór Stołowych. Miejsce to było znane już dość dawno i często odwiedzane przez kuracjuszy i turystów. Otaczano je aurą tajemniczości, opowiadano o zmarłych z głodu wędrowcach, którzy nie mogli wydostać się ze skalnych labiryntów i zaklętym w kamień mieście. Trasa ma niepowtarzalny urok, gdzie często musieliśmy zwiedzając przeciskać się pomiędzy skałami wąskimi szczelinami. Nawet podczas deszczu przechodzi się znaczny odcinek drogi pod skalnymi parasolami. Ta forma wietrzenia nie ma żadnego odpowiednika w Polsce. Przy Błędnych Skałach znajduje się punkt widokowy z piękną panoramą Gór Stołowych (zwłaszcza ich czeskiej części), Gór Sowich i Gór Kamiennych. Przy dobrej widoczności widać także Śnieżkę. Ostatnim punktem naszego dzisiejszego programu była kaplica Czaszek w Czermnej. Jest to wielki wspólny grobowiec ofiar wojen Śląskich z lat 1740-1742 i 1744-1745 oraz chorób zakaźnych z XVIII wieku. Ściany i sufit kaplicy wyłożone są 3 tysiącami czaszek i kości ludzkich. Pod podłoga spoczywa dalsze kilkadziesiąt (20-30 tys) szczątków ludzi. W kaplicy eksponowane są czaszki: grabarza Langera, sołtysa Czermnej i jego żony, czaszka Tatara (świadczy o tym jej anatomia), czaszka ze zmianami chorobowymi oraz kość udowa człowieka wzrostu ok. 2 metry (prawdopodobnie Szweda), źle zrośnięta kość kończyny. Ślady kul nosi czaszka sołtysa Martinca, który w czasie wojny siedmioletniej (1756?63) został rozstrzelany przez Prusaków za to, że przeprowadzał wojska austriackie przez Błędne Skały. Jego żona zginęła od ciosu ostrym narzędziem (ślad na czaszce), próbując zasłonić męża własnym ciałem. Na nas wszystkich zrobiło to ogromne wrażenie i niewątpliwie po niektórych przeszły nawet delikatne ciarki i strach. Z wielkim skupieniem słuchaliśmy siostry przewodniczki, która opowiadała historie powstania kaplicy. Nie wiem dlaczego , ale był tam bardzo specyficzny zapach i nastój, po wyjściu poczuliśmy?świeżość. Kiedy wróciliśmy do Ośrodka czekał już na nas smaczny obiad a potem.. mieliśmy karaoke, gdzie śmiechu było mnóstwo. Następnie czas na piłkę nożną, film i spanko.

Sobota, 20.07.2013

Miejscowość Marianówka w której mieszkamy jest u podnóża Góry Iglicznej. Dzisiaj zwiedzaliśmy atrakcyjną okolicę góry. Wstaliśmy tradycyjnie o 7.30 i jak zawsze o godzinie 8.00 mieliśmy śniadanie. Wyjątkowo Mszę św. ks. Kazimierz odprawił w kaplicy rano, żebyśmy po południu mieli więcej czasu na basen. Około 11.00 wyruszyliśmy zwartą grupą zdobywać szczyt Góry Iglicznej (845m.n.p.m) i tym samym, aby ?odwiedzić? Sanktuarium Matki Boskiej Śnieżnej. Trasa była dosyć męcząca. Szlak wychodził już prawie z naszego ośrodka, ale nie drogą, lecz stromym zboczem góry. Co pewien czas musieliśmy się zatrzymać, aby odpocząć, gdyż niestety pogoda dała się we znaki?bo było bardzo duszno. Szliśmy zboczem pomiędzy wysokimi drzewami, po kamienistych schodach i kamienistą dróżką. Po niezwykle męczącej wędrówce bardzo ucieszyliśmy się, kiedy zauważyliśmy widok sanktuarium. W pobliżu kościoła znajduje się droga krzyżowa, prowadząca na wierzchołek Iglicznej. Poniżej natomiast jest wybudowane schronisko PTTK ?Maria Śnieżna? Sprzed sanktuarium obserwowaliśmy roztaczającą się piękną panoramę Kotliny Kłodzkiej i Gór Bystrzyckich. Sam szczyt Góry Iglicznej nie posiada żadnych walorów widokowych, ponieważ zakryty jest drzewami, najpiękniejszy widok mieliśmy właśnie sprzed sanktuarium?. Do Sanktuarium przybyli z nami również najmłodsi (bo pięciomiesięczne bliźniaki) uczestnicy naszego obozu mała Julka i mały Jasiek oraz Anielka z rodzicami p.Tomkiem i p.Andżeliką oraz nasz ks.Małek. Po krótkim odpoczynku całą grupą poszliśmy do wnętrza kościoła i zostaliśmy oprowadzeni przez księdza opiekującego się tym sanktuarium. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o freskach i malowidłach świętych. Po wyjściu z kościoła podzieleni zostaliśmy na dwie grupy. Większa część grupy wracała asfaltową drogą do Marianówki z ks.Kazimierzem, s.Maksymilianą, p.Jolą i p.Kingą. Druga grupa (w mniej licznym składzie 6 osób) pod opieką p.Ani i pielęgniarki p.Ewy szła w dalszą drogę czerwonym szlakiem do Ogrodu Bajek. W ogrodzie podobało się wszystkim? małym i dużym :) Podziwialiśmy drewniane ręcznie wykonane bajkowe postacie, domki wyżłobione w pniu drzew, oraz kolorowe kwiaty, które zdobiły kamienie, chaty miesięcy?było po prostu kolorowo i bajecznie. Spędziliśmy w tym miejscu mnóstwo czasu, każdy z nas chciał mieć pamiątkowe zdjęcie ze swoimi ulubieńcami z bajek. Śmiechu było, co nie miara?warto było tam iść. Później poszliśmy w kierunku Skalnej Baszty wielkiej 10 metrowej skały opadającej urwiskiem do wąwozu Wilczki. Schodziliśmy kamiennymi schodkami skąd mieliśmy niezły widok na wąwóz. Kiedy doszliśmy do punktu widokowego na wodospad nie mogliśmy napatrzeć się na ten monstrualny wodospad- podobno kiedyś był jeszcze wyższy, ale jego próg obniżył się przez spadające kamienie. Spod wodospadu Wilczki poszliśmy już od razu do Międzygórza, gdzie czekali już na nas ks.Małek oraz p.Tomek :) Podsumowaniem naszej wyprawy były przepyszne lody, które otrzymaliśmy od naszych opiekunek oraz niektórzy stwierdzili, że mieli ?mini koncert?. W miejscu gdzie jedliśmy lody odbywał się koncert bluesowy :) Do Marianówki wróciliśmy już z naszymi szalonymi kierowcami p.Tomkiem i ks.Małkiem. Dołączyliśmy szybko do grupy, która pluskała się w basenie. Wyszaleliśmy się, że hohoh. A po kolacji mieliśmy szaloną dyskotekę?oczywiście nie zabrakło belgijki, którą tańczyliśmy parokrotnie. Mimo tego, że dzisiaj nigdzie nie jechaliśmy autobusem zwiedziliśmy dużo miejsc i wszyscy byliśmy usatysfakcjonowani?A co będzie jutro? Niedziela i?podobno basen ale ciiii... :)

 

Niedziela, 21.07.2013r

Dzisiaj był dzień "miejscowy". Byliśmy tylko na terenie naszego ośrodka. Był to dla nas bardzo emocjonujący dzień, który zaserwowali nam go nasi opiekunowie. Najpierw po porannej pobudce i toalecie mieliśmy pyszne śniadanko. Po śniadaniu sprawdzenie czystości pokojów oraz o godzinie 10.00 mieliśmy mszę św. Po mszy długo oczekiwany basen. Pogoda w tym roku nas po prostu rozpieszcza. Przez cały czas towarzyszy nam słońce, w ogóle nie ma deszczu ani pochmurnych dni, żartujemy nawet , że musieliśmy sobie wszyscy zasłużyć na udane wakacje :) Basen mamy bardzo duży i szczerze mówiąc nie wyobrażamy sobie naszego obozu bez basenu. Przez cały czas każdy z nas (nie ważne, czy ma 7 czy 15 lat) ...każdy wskakiwał do wody i bawił się w różne wodne zabawy..pełno było śmiechu, wariacji i mokrych ubrań hehehe. Basen to jest dla nas po prostu strzał w dziesiątkę. Najbardziej aktywny był Adam.B, Paweł.R i Sylwek.W...Oczywiście były też fanki "wodników" :) O godzinie 13.00 mieliśmy obiad, a po obiedzie była gra terenowa dla wszystkich grup. Na świetlicy mieliśmy podział na 6 grup kolorystycznych. Zabawa była przednia. Każda grupa miała wyznaczone zadania, które mieli odnaleźć jak w podchodach, każdy miał wyznaczone zadania, przysiady, pompki, wypisanie miast i państw, gra w dwa ognie itd... Rozwiązanie i roztrzygnięcie rozgrywek będzie jutro :) Po grze terenowej był basen....na basen wszyscy czekają z niecierpliwością. Jedni pluskali się a drudzy grali w grę siatkową i piłkarzyki...Wieczorem pani Maria ze swoją "wesołą kompanią" zrobiła nam pyszną kolację i po kolacji uwaga, uwaga.... znów był baseeeeen!!! O godzinie 19.00 mieliśmy mszę, a następnie ognisko z pieczeniem kiełbasek i przy rytmach gitary. Wspólny śpiew umilał nam chłód dochodzący z pobliskiego potoku. O 21.00 bylismy już wszyscy po kąpieli a oo 22.00 cisza nocna a jutro? podobno Złoty Stok :)

Poniedziałek, 22.07.2013r

Coraz bliżej zbliżamy się do końca naszego obozu... dzisiaj byliśmy podziwiać Skalne Grzyby.Skalne Grzyby to skupisko skał w Sudetach Środkowych, są oryginalnie ukształtowane w różnym zagęszczeniu form skalnych rozrzuconych i ciągnących się na około 2 km. Skałki mają kształt, maczug, grzybków, baszt, bram. Nasz kierowca zawiózł nas prze Batorów do Batorówka, gdzie rozchodzą się szlaki na Skalne Grzyby. W Batorówku podzieliliśmy się na grupy. Każdy z opiekunów posiadał mapę dzięki czemu czuliśmy się bezpiecznie i wiedzieliśmy, że na pewno się nie zgubimy. Podziwialiśmy okolicę z niezwykłymi formami skalnymi, które dzięki wietrzeniu skał oraz ich korozji zachowały niepowtarzalne kształty i wygląd. Szlaki po których chodziliśmy też były zróżnicowane. Cały teren Skalnych Grzybów rozproszony jest po całym "lesie" i trzeba mieć na prawdę kondycję, żeby przejść całość...niektóry z nas ją mieli. Oczywiście zrobiliśmy sobie też pamiątkowe fotki, żeby za parę lat otworzyć album i powiedzieć znajomym...tak tutaj byłam/em. Wszyscy po dwóch godzinach spotkaliśmy się w jednym umówionym miejscu na parkingu. Następnie pojechaliśmy do Polanicy Zdrój...tam mieliśmy czas wolny. Podzieleni na grupy starsi z młodszymi chodziliśmy po Polanicy i zwiedzaliśmy ją, widzieliśmy Park Zdrojowy, kolorowe fonatanny itd, a gdy wróciliśmy do Marianówki był nasz najwspanialszy basen...wieczorem msza i zabawy w grupach :) Dzień był bardzo emocjonujący...jak zawsze :)


Wtorek, 23.07.2013r

Pobudka!!! Wstawać!!! Gwizzzzdek! Wszyscy osowiale po kolei zaczęli wstawać z łóżek i szybkim krokiem kierowali się na śniadanie. Po śniadaniu była msza św. a następnie dłuuugi czas na basen. Następnie obiadek z pysznym schabowym i szybki wyjazd do Złotego Stoku do kopalni złota, gdzie byliśmy cztery godziny. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Sztolni o nazwie Gertruda. Tam zwiedzaliśmy min: bogatą ekspozycje map i planów kopalni z okresu od XVIII do XX wieku (w tym tajemniczą mapę Sztolni Czarnej). W gablotach dawne narzędzia górnicze i hutnicze , minerały , wystawę lamp górniczych, oraz piec muflowy, laboratoryjny piec, w którym wytapiano złoto jak również osiemnasto wieczny wózek do transportu rudy. Dużą atrakcja dla nas był udostępniony do zwiedzania skarbiec. To tutaj można było zobaczyć 1066 ?złotych? sztabek odpowiadających 16 tonom złota uzyskanym w ciągu całego czasu pracy kopalni tj przez ok. 1000 lat. Odwiedziliśmy też Chodnik śmierci czyli wykuty na wyższej kondygnacji chodnik o niezwykle ponurej historii. Tutaj bowiem skazywano na śmierć górników podejrzanych o kradzież złota. Według wierzeń górniczych złota w kopalni pilnowały gnomy. Mówiono, że są to górnicy, którzy zginęli niegdyś w podziemnych zawałach. Największą frajdą było zjeżdżanie na zjeżdżalni. Zjeżdżali wszyscy nawet nasz ksiądz Kazimierz Małek....było superancko. Część chodników Sztolni Gertruda zobaczyliśmy w sposób niekonwencjonalny tj. płynąc 15-osobową łódką o wdzięcznej nazwie Titanic. Podziemny Spływ odbywał się na odcinku ok. 200 metrów. Największą jednak atrakcją Sztolni Czarnej była dla nas również jedyny w Polsce podziemny wodospad. Głęboko pod ziemią, w małej komorze, z wysokości ośmiu metrów, woda z hukiem spadała tuż przed nami, ochlapując nam twarze. Kopalnia Złota to był strzał w dziesiątkę. Rozpromienieni  jechaliśmy już na zewnątrz kolejką górską z wielką prędkością a na samym końcu pobawiliśmy się na placu zabaw na wielkiej pajęczynie. Po powrocie kolacja oraz czas na spakowanie się... nawet nie spodziewaliśmy się, że mamy aż tyle rzeczy... i skąd się one wzięły z domu? heheh.  Wieczorem mieliśmy podsumowanie naszego obozu parafialnego ze wspomnieniami w postaci zdjęć i filmików. Była, radość, śmiech, ale i płacz... bo nasze wspólne chwile spędzone razem już się skończyły, a było tak fajnie ...za rok może będzie powtórka. O 22.00 była cisza nocna i....odpoczynek, bo jutro jedziemy do domu :)


Środa, 24.07.2013r

Dzisiaj tradycyjnie była pobudka o 7.30, następnie o 8.00 msza święta i dokończenie pakowania się. Dzisiaj dwie Kingi (nasza opiekunka i uczestniczka obozu) mają swoje święto i im życzyliśmy w dniu wyjazdu wszystkiego najlepszego oraz na wspólnej mszy św. modliliśmy się za ich zdrowie i szczęście oraz o błogosławieństwo. Około godziny 10.00 nastąpił nasz wyjazd do domu. W drodze powrotnej pojechaliśmy na basen we Wrocławiu i na zakończenie McDonalds.

Uwaga- wracamy około 17.00 :)

DZIĘKUJEMY naszym opiekunkom p.Joli, p.Kindze, p.Ani a w szczególności siostrze Maksymilianie i księdzu Kazimierzowi Małkowi.. tym bardziej że był to nasz ostatni wyjazd z siostrą i księdzem, ponieważ opuszczają naszą parafię. Przeżyliśmy przez te wszystkie lata na obozach parafialnych piękne chwile z naszym "kierownikiem" i zastępcą kierownika" w osobie księdza i siostry.  Dziękujemy również naszej pielęgniarce pani Ewie, oraz naszemu kierowcy panu Włodkowi, że szczęśliwie nas wszedzie zawiózł. Wszystkie wspólne chwile bedą niezapomniane i pozostaną z nami piękne wspomnienia... Do zobaczenia za rok!!!!! :)

 

Biuro parafialne

Biuro parafialne

tel. (65) 529-91-56

Czynne:

Poniedziałek w godz. 10.00 - 12.00
Wtorek
po wieczornej mszy świętej
Środa
po wieczornej mszy świętej
Czwartek
w godz. 10.00 - 12.00
Piątek
w godz. 10.00 - 12.00

Sobota - Biuro nieczynne

Msze św. i nabożeństwa

w dni powszednie:
godz. 7.00, 18.30

w Niedziele:
godz. 7.00, 9.00, 10.45, 12.00, 19.00

Nabożeństwo do Ducha Świętego
z modlitwą charyzmatyka
2 Poniedziałek miesiąca, godz. 18.30


Nowenna do Matki Bożej
Nieustającej Pomocy
Środa, godz. 18.30

Nowenna do Świętego Krzyża
Piątek, godz. 18.30

Adoracja
Najświętszego Sakramentu
I Czwartek Miesiąca godz. 17,30

Różaniec i Msza  św. za zmarłych
z Wymienianek Rocznych g. 18,00

13 lipca, 10 sierpnia, 21 września,
12 października

Radio Emaus
Leszno 90,2 FM

Sakrament małżeństwa

Poradnia Rodzinna
Środa, godz. 17,00
tel. 601-683-338

Katecheza przedślubna
3 do 8 lipca
w Parafii Św. Kazimierza
o godz. 19.00
w Kościele.

30 lipca, 6, 13, 15, 20, 27 sierpnia
w Parafii Świętego Krzyża
o godz. 13.00 w Kościele

Caritas Parafialna

Punkt wydawania odzieży
wtorek, g. 10,00-12,00
czwartek, g. 10,00-12,00


Punkt wydawania posiłków
codziennie, g. 12,30-14,00
z wyjątkiem:
Nowy Rok, Wielkanoc
Wszystkich Świętych
Wigilia i Boże Narodzenie