Ministranci

Spotkania ministrantów i kandydatów na ministrantów odbywają się w poniedziałki o godz. 17.00. Spotkania lektorów odbywają się w czwartki po Mszy św. wieczornej.

O parafii...

Parafia erygowana
15.10.1983

Wieczysta adoracja:
29 października

Liczba mieszkańców
5391

 

Terytorium

ul. Akacjowa

ul. Artyleryjska

ul. Bema

ul. Chabrowa

ul. Chociszewskiego

ul. Dożynkowa (31-62)

ul. Fredry

ul. Dworcowa

ul. Grota Roweckiego

Al. Jana Pawła II (4)

ul. Kanałowa

ul. Kosynierów

ul. Kręta

ul. Kasprowicza

ul. Klonowicza

Al. Krasińskiego

ul. Lipowa

ul. Łąkowa

ul. 1 Maja (1-13)

ul. Marcinkowskiego (6-11)

ul. Matejki

pl. Metziga

ul. Nowy Rynek

ul. Obrońców Lwowa

ul. Ogrodowa

ul. Okrężna (10, 15, 17)

ul. Pancernych

ul. Polna

ul. Poplińskiego

ul. Przemysłowa

ul. Powstańców Śląskich

ul. Przeciwlotników

ul. Różana

ul. Racławicka

ul. Saperska

ul. Sienkiewicza

ul. Skryta

ul. Słowiańska (28-52,  35-63)

ul. Sokoła

ul. Starozamkowa

ul. Strzelecka

ul. Skarbowa

ul. Świętokrzyska

ul. Tama Kolejowa

ul. Ułańska

ul. Usługowa

ul. Żołnierska

Grafika losowa


Historia
ŚWIĘTY JAN BOSKO PDF Drukuj Email

 

Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 roku w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu w Piemoncie. Jego rodzicami byli Franciszek Bosko (1774-1817) i Małgorzata Occhiena (1788-1856), kobieta energiczna, pracowita i religijna, późniejsza gospodyni w Oratorium syna.

 

Czas, w którym przyszedł na świat opiekun i wychowawca młodzieży nie należał do spokojnych. Żył w chwili historycznie trudnej pod wieloma względami. Wiek XIX to czas rewolucji przemysłowej i związanej z nią urbanizacji i industrializacji, charakteryzujący się ogromnym postępem w dziedzinie techniki. Dla Włoch dodatkowo był to okres obfitujący w wydarzenia związane z jednoczeniem się państwa. Zanim jednak ono nastąpiło, ojczyzna Jana Bosko była wielkim "polem bitewnym Europy", które ucierpiało z powodu wojen napoleońskich oraz najazdów i odwrotów wojsk austriackich i rosyjskich. Powoływano do życia, a następnie rozbijano w pył republiki, nowe królestwa, dynastie. Życie duchowe, gospodarcze i społeczne poniosło ciężkie straty. W rezultacie zjednoczenie zostało osiągnięte kosztem monarchii papieskiej, wbrew silnym sprzeciwom Kościoła, co zaowocowało w najlepszym wypadku obojętnością religijną, a w większości niechęcią do religii w ogóle.

 

Ale nastroje panujące w miastach nie od razu dosięgły młodego Janka. Początkowo jego duch i charakter kształtowany był przez wiejskie środowisko rodzinne o głęboko chrześcijańskich tradycjach.

 

Bardzo wcześnie doświadczył pierwszej w swoim życiu poważnej straty - gdy miał dwa lata zmarł jego ojciec zostawiając żonę, syna z pierwszego małżeństwa - Antoniego oraz Janka i jego starszego, rodzonego brata - Józefa. Niewątpliwie doświadczenie to pozwoliło mu później lepiej zrozumieć sytuację bezdomnej młodzieży Turynu, która podświadomie szukała postaci-ideału, ojca.

 

W roku 1824, kiedy Janek miał zaledwie 9 lat, Bóg w tajemniczym widzeniu sennym objawia mu jego przyszłą misję. Oto jak sam wspomina to wydarzenie: "(...) Byłem niedaleko domu, na dużym podwórzu, na którym bawiło się wielu chłopców. Jedni się śmiali, inni grali w coś, wielu przeklinało. Słysząc to, rzuciłem się między nich i przy pomocy słów i pięści usiłowałem ich uciszyć. W tym momencie pojawił się przede mną majestatyczny, pięknie ubrany mężczyzna, cały spowity białym płaszczem. Jego twarz jaśniała takim blaskiem, że nie mogłem na nią patrzeć. Nazwał mnie po imieniu i kazał stanąć na czele tych chłopców. Dodał: "Będziesz musiał pozyskać ich przyjaźń dobrocią i miłością, a nie pięściami. (...)".

 

Od tego momentu, mimo bardzo jeszcze młodego wieku, Janek Bosko robił wszystko, aby wypełnić powierzone mu zadanie. Od przygodnych kuglarzy i cyrkowców nauczył się wielu sztuczek, którymi potem chętnie popisywał się przed mieszkańcami swojej wioski, a pokazy przeplatał modlitwą, pobożnym śpiewem i powtórzeniem kazania, które w niedzielę usłyszał w kościele. Postanowił też zostać księdzem, ale niestety matka chłopca była zbyt uboga, by łożyć na jego naukę. Dlatego opuścił dom rodzinny i imał się różnych zawodów (m.in. krawiectwa, szewstwa, stolarstwa), aby zarobić na swoje utrzymanie i opłacenie nauczycieli. Nie wiedział jeszcze wówczas, jak bardzo przydadzą mu się w przyszłej pracy wychowawczej zdobyte umiejętności.

 

Dzięki własnej zaradności i pomocy matki udało mu się ukończyć gimnazjum w Chieri, gdzie wraz z kolegami założył w 1832 roku swe pierwsze stowarzyszenie, któremu nadał nazwę Towarzystwo Wesołości, ponieważ jego program opierał się na dwóch zasadach: dobrze wypełniać obowiązki chrześcijańskie i uczniowskie oraz być wesołym.

 

W 1835 roku nareszcie udało mu się zrealizować swoje marzenie i wstąpić do seminarium duchownego w Chieri, aby sześć lat później otrzymać z rąk Arcybiskupa Turynu święcenia kapłańskie. Zdecydował wówczas, by nadal pogłębiać swoją wiedzę teologiczną i wstąpił do Konwiktu kościelnego św. Franciszka z Asyżu w Turynie na kolejne trzy lata nauki, w trakcie których miał okazję poznać sytuację młodzieży żyjącej w mieście. Był przerażony tym, co zobaczył. Młodzi włóczyli się po ulicach bez pracy i wykształcenia, pełni agresji i nieszczęśliwi. Niektórzy pracowali za cenę morderczego, nadludzkiego wysiłku, a mimo to nie mieli pieniędzy nawet na mieszkanie i jedzenie. Wielu z nich, nie mając za co żyć, schodziło na drogę przestępstwa. Ksiądz Bosko miał okazję ich poznać w trakcie odwiedzin miejscowego więzienia. Spotkania te dały mu wiele do myślenia. Wiedział, że chłopcy ci zostali aresztowani, gdyż byli wcześniej pozbawieni opieki. Powoli dojrzewało w nim poczucie, że to właśnie on musi pomóc tym biednym, pozbawionym warunków do prawidłowego rozwoju chłopcom i uchronić ich przed losem więźniów. Chciaż zgromadzić ich w jakimś miejscu, by móc ich uczyć i zająć pożytecznie wolny czas. Ale potrzeba działania okazała się pilniejsza niż możliwość znalezienia odpowiedniego lokalu.

 

Za symboliczny początek działania Oratorium uważany jest powszechnie moment, w którym święty staje w obronie bitego chłopca - Bartłomieja Garelli, oraz zaprasza go do swojego domu proponując, że będzie go uczył i zachęcając, by przyprowadził też swoich przyjaciół. Ksiądz Bosko rozpoczął pracę z dwoma chłopcami, wkrótce dołączyli inni. Uczył ich czytać i pisać, dawał im schronienie we własnym mieszkaniu, a przede wszystkim interesował się ich sprawami, a swą przyjaźnią pozwolił odnaleźć trochę ciepła rodzinnego, którego tak bardzo łaknęli. Liczba chłopców stale rosła, byli to głównie terminatorzy lub pomocnicy w różnych zakładach. Tymczasem ich wychowawca zastanawiał się, gdzie mogliby się zbierać w niedziele, by po całym tygodniu pracy znaleść chwilę wytchnienia i zabawy. Początkowo pozwolono im spotykać się na podwórzu Konwiktu, w którym Jan Bosko dokształcał się i mieszkał. Tak rozpoczął się żywot "wędrownego Oratorium", które jeszcze długo miało czekać na swoją stałą siedzibę.

 

Po skończeniu nauki, podjął ksiądz Bosko pracę jako kapelan sierocińca założonego przez działaczkę społeczną i charytatywną - markizę Barolo. Otrzymał od niej również do dyspozycji budynek, w którym mógł odtąd zbierać ponad setkę chłopców na naukę katechizmu, zabawę i modlitwę. Już wkrótce jednak otrzymał nakaz opuszczenia tego pomieszczenia, ze względu na zakłócanie spokoju mieszkających nieopodal zakonnic. Stanął również przed koniecznością podjęcia decyzji wobec alternatywy, którą przedstawiła mu jego dobrodziejka: albo pracuje w jej dziełach, otrzymując za to pensję, albo zajmuje się nadal „brudną” młodzieżą i opuszcza zajmowane miejsce. Decyzja była dla niego oczywista. Wybrał swoich chłopców, uważanych powszechnie za wyrzutków społecznych i kandydatów do więzienia.

 

Od tej pory błąkał się ksiądz Bosko ze swoją młodzieżą, grał z chłopcami w piłkę, spowiadał ich i rozmawiał z nimi, przez kościółek św. Marcina, na korzystanie z którego otrzymał pozwolenie od magistratu miejskiego, aby po sprzeciwie mieszkańców zostać z niego usuniętym, aż do przyjścia zimy, kiedy postanowił wynająć kilka pokoi w jednym z domów na Valdocco, by otworzyć tam szkołę wieczorową dla starszych chłopców, a w niedzielę prowadzić naukę katechizmu dla wszystkich. I tu jednak lokatorzy sprzeciwili się obecności hałaśliwej młodzieży i trzeba było szukać kolejnego schronienia. Tym razem była to łąka z lichym barakiem pośrodku, który po pewnym czasie również musieli opuścić.

 

Nie przeprowadzki stanowiły jednak największy problem księdza Bosko. Była to raczej niechęć ludzi, a także trudności ze strony władz, i to zarówno cywilnych, jak i kościelnych. Zarzucano mu, że przygotowuje chłopców do udziału w ruchach rewolucyjnych oraz że prowadzi działalność polityczną, w związku z czym wszystkie spotkania odbywały się pod nadzorem policji. Dla Jana Bosko była to znakomita okazja, by głosić kazania skierowane bardziej do stróżów prawa niż do chłopców. Wykorzystywał każdą sposobność, by troszczyć się o zbawienie dusz.

 

Bardziej bolesna była dla niego jednak nieprzychylność ze strony proboszczów turyńskich i wielu jego kolegów-kapłanów. Rozsiewali pogłoski, że nie jest on zupełnie przy zdrowych zmysłach, raz nawet chcieli go zamknąć w zakładzie dla obłąkanych. Rzeczywiście jego wizje co do przyszłości Oratorium i jego rozrostu nie wyglądały jeszcze na możliwe do zrealizowania, kiedy cała gromada chłopców nie miała nawet stałego miejsca spotkań. Ju? wkrótce jednak, w 1846 roku, po półtorarocznej tułaczce, udało im się nareszcie znaleźć siedzibę w budynku, który nazwano szopą Pinardiego i którego stan wymagał wielu remontów, ale był tak bardzo wyczekanym i wymodlonym miejscem. Tu właśnie miało „powstać, wzrastać i rozszerzać się na świat Zgromadzenie Salezjańskie, zrodzone z łez, nędzy i serca jednego pokornego księdza”.

 

Jan Bosko prowadził niezwykle pracowite życie. Obok nauczania, katechizowania, zabawy i przebywania z chłopcami oraz obowiązkami księdza, który musi zarobić na swoje utrzymanie, pisał i publikował wiele podręczników, takich jak na przykład Historia Kościoła na użytek szkół (1845), Historia świata (1847), Dziesiętny system miar (1849) i wiele innych. Wobec braku odpowiednich pomocy do katechizacji, które prowadził dla młodzieży swojego Oratorium, napisał również bardzo poczytną książeczkę, której pełny tytuł brzmiał: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości (1847). Tworzył przede wszystkim dla ludzi prostych, mając na celu ich religijne wykształcenie i wyjaśnienie nauki katolickiej wobec prowadzonej przez prasę liberalną propagandy antykościelnej i antyklerykalnej. Z tego też powodu w 1853 roku rozpoczął comiesięczne wydawanie "Czytanek Katolickich", to jest broszur, w których prosto i przejrzyście wykładał naukę Kościoła. W sumie napisał około stu pięćdziesięciu książek i pism, w tym wiele sztuk scenicznych, z przeznaczeniem do wystawiania w Oratorium, aby uczyć bawiąc.

 

Życie Jana Bosko było naznaczone ciężką pracą wynikającą z troski o życie doczesne i przyszłe swoich bliźnich, jak również z przekonania, że „największym wrogiem człowieka jest bezczynność”. Niemniej jednak nadmiar obowiązków, które przyjął na siebie, spowodowała, że w 1846 roku, niedługo po ostatecznych przenosinach Oratorium do szopy Pinardiego, bardzo podupadł na zdrowiu i był bliski śmierci. Wychowankowie jego podjęli wówczas ogromnie wiele wyrzeczeń, modląc się i poszcząc o zdrowie swojego księdza. Zostali wysłuchani, aby przez szereg jeszcze lat cieszyć się jego pomocą i przyjaźnią.

 

Po cudownym powrocie do zdrowia, Jan Bosko wrócił do Oratorium w towarzystwie matki, która zgodziła się pomóc synowi w jego dziele oraz z nowymi pomysłami dotyczącymi rozwoju placówki. Na początku wznowił działalność kursów wieczorowych dla młodzieży - wielu bowiem chłopców nie umiało nawet czytać, a wobec coraz większej liczby potrzebujących, otworzył w 1847 roku nowe Oratorium św. Alojzego, a w dwa lata później Oratorium Anioła Stróża, obydwa gromadzące chłopców w dni wolne od pracy.

 

Pierwsze próby udzielenia gościny na noc potrzebującym chłopcom okazały się gorzkim zawodem - ksiądz Bosko został okradziony. Nie zniechęciło go to jednak i już wkrótce stu pięćdziesięciu młodych znalazło dom i rodzinę u jego boku w nowo wybudowanym internacie na Valdocco. Względy gospodarcze skłoniły go do otwarcia w 1853 roku pracowni szewskiej i krawieckiej w niektórych pomieszczeniach domu. Dwa lata później założył pracownię stolarską, introligatornię i kuźnię, a następnie niewielką drukarnię. Od tej pory mali terminatorzy nie musieli już szukać pracy w mieście, podobnie jak uczniowie, kształcący się w Oratorium pod okiem starszych kolegów - absolwentów wyższych klas gimnazjalnych, którzy stali się ich nauczycielami.

 

Nieustający w pracy Jan Bosko nie ograniczał swej działalności do troski o istniejące już dzieło. W 1849 roku zainicjował w Turynie nową formę apostolstwa, jaką było głoszenie rekolekcji dla młodzieży. Nie zaniechał również spotkań z więźniami, które rozpoczął jeszcze w latach Seminarium. Mimo tego jednak, nie zdecydował się nigdy na stworzenie zakładów wychowawczych dla młodych kryminalistów, gdyż miał głębokie przeświadczenie, że został posłany przez Boga po to, by prowadzić młodych do świętości, a nie w celu odzyskiwania przestępców dla społeczeństwa. Chociaż pomagał tym, którzy z powodu ubóstwa materialnego, kulturalnego, moralnego, emocjonalnego i duchowego mogli zejść na złą drogę i odrzucić chrześcijańskie zasady moralne.

 

Wiedział jednak, że sam niewiele może dokonać, gdyż potrzeby były ogromne. Potrzebował współpracowników gotowych do pomocy teraz i kontynuujących pracę po jego śmierci. Pierwszego z nich znalazł wśród swoich wychowanków - w 1854 roku Michał Rua złożył śluby zakonne na ręce księdza Bosko i stał się pierwszym salezjaninem, a po śmierci Założyciela - jego następcą, jako przełożony generalny Zgromadzenia Salezjańskiego. Oficjalne zatwierdzenie nowego zgromadzenia przez Stolicę Apostolską miało miejsce w 1869 roku, a nazwę otrzymało od św. Franciszka Salezego, który stanowił dla Jana Bosko wzór łagodnego duszpasterza troszczącego się o zbawienie dusz.

 

Pod wpływem rad przyjaciół i przy pomocy św. Marii Dominiki Mazzarello, w 1872 roku powstała druga gałąź Rodziny Salezjańskiej - Zgromadzenie Córek Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki, powołanych do pracy wśród dziewcząt. Natomiast cztery lata później, przy poparciu Stolicy Apostolskiej, św. Jan Bosko powołał do życia świeckie ogniwo Zgromadzenia - Stowarzyszenie Salezjańskich Pomocników Kościoła, których zadaniem miało być odtąd wspieranie dzieł i zadań podejmowanych przez kościoły lokalne.

 

Cały wysiłek wychowawczy księdza Bosko zmierzał do tego, aby przyszłe zakłady salezjańskie podobne były do modelu domu-rodziny, jaki prowadził ze swymi pierwszymi synami w Oratorium na Valdocco, gdzie mieszkali, uczyli się i bawili razem chłopcy różnych wyznań, wśród których można było spotkać zarówno żydów, jak i muzułmanów, a których łączyło to, że byli tak samo kochani przez swojego wychowawcę-ojca. Miłość ta pociągała ich wielokrotnie do ofiarności i prawdziwie chrześcijańskiej postawy, której przykładem może być pomoc chorym w czasie epidemii cholery w Turynie latem 1854 roku. Gest ten zjednał dla Oratorium powszechny szacunek, tak że wiele osób zaczęło wspomagać to dzieło, czy to w formie datków, czy pracy wśród chłopców. Spośród tych pierwszych wolontariuszy wyłoniła się później, wspomniana już, świecka gałąź Zgromadzenia - Pomocnicy Salezjańscy.

 

Św. Jan Bosko nie był teoretykiem, jego system wyłonił się z wieloletniego doświadczenia pracy z młodzieżą. Kochał ją i chciał dla niej szczęścia ziemskiego i wiecznego, chciał, by jego chłopcy stawali się dobrymi obywatelami swojej ojczyzny, a także wiernymi i żywymi członkami Kościoła. Proces ten przebiegał w Oratorium, będącym „dla chłopców domem, który przygarnia; parafią, która ewangelizuje; szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele i żyje się radośnie”.

 

Ostatnie polecenie skierowane tuż przed śmiercią do współbraci nie mogło dotyczyć niczego innego, jak tylko tego, co stanowiło sens i posłanie jego życia: „Waszej trosce polecam wszystkie dzieła, jakie Bóg zechciał mi powierzyć (...); jednakże w sposób szczególny polecam wam troskę o młodzież biedną i opuszczoną, która zawsze stanowiła najdroższą cząstkę mego serca na ziemi (...)”.

 

Św. Jan Bosko odszedł do wieczności w wieku 73 lat, ostatniego dnia stycznia 1888 roku. W 1929 roku, po zakończeniu procesu beatyfikacyjnego, został wyniesiony do czci ołtarzy, a pięć lat później Pius XI ogłosił go świętym. Jest patronem młodzieży.

 
Salezjanie - historia

 

Zgromadzenie Salezjańskie zostało założone w 1859 roku przez księdza Jana Bosko (1815-1888) w celu kontynuowania jego pracy z młodzieżą i dziećmi. Ks. Bosko swoje życie poświęcił dla młodzieży i dzieci, organizując dla nich oratoria (miejsca nauki, zabawy, modlitwy i pracy), a także szkoły dające zawód i szanse dalszej nauki. Spośród jego wychowanków założył Towarzystwo św. Franciszka Salezego. W dalszym ciągu Salezjanie pracują z młodzieżą w szkołach oratoriach, świetlicach, domach poprawczych, prowadzą parafię, wyjeżdżają na misje.

 

Zgromadzenie Salezjańskie przybyło na ziemie polskie pod koniec XIXw. Od początku zakładają szkoły i prowadzą domy dziecka. Zmiany po II wojnie światowej ograniczyły możliwości pracy salezjanów do działalności parafialnej. Upadek systemu komunistycznego pozwolił na nowo rozpocząć działalność wychowawczą poprzez prowadzenie szkół, domów wychowawczych, świetlic terapeutycznych, organizacji sportowych.

 

 

Salezjanie w Polsce

Towarzystwo Salezjańskie, powołane do istnienia przez charyzmatycznego kapłana, ks. Jana Bosko, turyńskiego apostoła młodzieży z drugiej połowy ubiegłego stulecia, rozwinęło się w sposób, który zadziwiał współczesnych - zarówno jego sympatyków jak i zagorzałych przeciwników, a dla niego samego stanowił niepodważalny argument woli Opatrzności. Obecnie jest to jedno z największych męskich zgromadzeń zakonnych w Kościele. W roku 1876 ta nowa wspólnota zakonna (powstała w 1859) liczyła już 330 członków. W roku 1887 (tzn. na rok przed śmiercią ks. Bosko) zgromadzenie liczyło 1049 salezjanów.

 

Gdybyśmy szukali dzisiejszego odpowiednika tak gwałtownego wzrostu, jedynie dzieło Matki Teresy z Kalkuty, dałoby się porównać z ekspansją wychowawcy z Turynu i rozmiarami jego przedsięwzięcia. W zestawieniu tych dwóch wybitnych postaci, jakimi mogła się cieszyć wspólnota Kościoła, zwraca uwagę obok oczywistych różnic, pewien zasadniczy rys wspólny. Zostali obdarzeni przez Ducha świętego szczególnym charyzmatem wrażliwości na ludzkie cierpienie, powodowane najczęściej przez materialne ubóstwo. Dlatego też ubóstwo i jego konsekwencje, którymi są m.in. opuszczenie, samotność, bezradność, brak perspektyw na życie, wskazywało na charakter i pola apostolskiego zaangażowania, inspirowanego chrześcijańską miłością. Salezjanie przybyli do Polski w roku 1898. Pierwszy otwarty przez nich dom to szkoła zawodowa dla chłopców w Oświęcimiu. Zgromadzenie w Polsce rozwijało się bardzo prężnie, bo już w roku 1933 następuje podział na dwie prowincje zakonne, a liczba współbraci-Polaków osiąga 571. Po drugiej wojnie, która pozbawiła życia lub rozproszyła po świecie ok. 300 salezjanów polskich, zgromadzenie rozwija się bardzo dynamicznie, w roku 1979 (kolejny podział, tym razem na cztery prowincje z siedzibami w Pile, Warszawie, Wrocławiu i Krakowie) liczba współbraci wynosi 938. Na stulecie przybycia salezjanów do Polski jest ich ok. 1200.

 

Po okresie komunizmu, gdzie jedyną możliwością pracy była praca w parafiach, pojawiają się nowe pola i perspektywy pracy. Wróciliśmy do specyficznej dla nas pracy wychowawczej wśród młodzieży. Powstały liczne różnego typu ośrodki kształcenia i wychowania, takie jak szkoły różnego rodzaju i stopnia, bursy, internaty, ośrodki wychowawcze. W grudniu 1997 roku na 185 szkół katolickich w Polsce - 31 prowadzili salezjanie. Włączamy się w pracę wydawniczą, mamy swój wkład na polu misji zagranicznych, jesteśmy obecni na katolickich wyższych uczelniach.

 

Z charyzmatem i początkami historii zgromadzenia łączy nas wola dochowania wierności Założycielowi i jego misjonarskiej pracy wśród młodzieży. Wciąż aktualne jest jego hasło "Daj mi dusze, resztę zabierz" - dziś nabiera ono swej nowej aktualności, a jak się wydaje ciągle czekają na nas nowe rzesze młodzieży zagubionej i potrzebującej.

 

 

Między wojnami

Salezjanie, nie czekając na ostateczne zakończenie wojny, wykorzystali sprzyjającą sytuację w Królestwie Polskim i za pośrednictwem ordynariatu kieleckiego przyjęli 5 II 1918 r. ochronkę św. Antoniego i parafię w Kielcach. W walczącej jeszcze o swe granice Polsce otwierano kolejne placówki. I tak w 1919 r. powstały: Klecza Dolna nowicjat; Aleksandrów Kujawski - szkoła średnia i duszpasterstwo; Warszawa - szkoła rzemieślnicza i duszpasterstwo; Kraków - oratorium; Różanystok - gimnazjum, szkoła rzemieślnicza, internat i parafia.

 

Po zakończeniu wojny, dekretem przełożonego generalnego z 27 XI 1919 r., utworzona została inspektoria polsko-jugosłowiańska św. Stanisława Kostki z siedzibą w Oświęcimiu. Po wyłączeniu z niej domów słoweńskich i utworzeniu 18 XI 1922 r. jugosłowiańskiej wizytatorii św. Cyryla i Metodego, siedzibę prowincji św. Stanisława Kostki przeniesiono do Warszawy. Inspektorem zarówno przed, jak i po podziale był ks. Piotr Tirone.

 

W niepodległej Polsce starania inspektora o zatwierdzenie państwowe Towarzystwa Salezjańskiego zostały zakończone pomyślnie. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego dnia 15 V 1922 r. zatwierdziło Statut Zgromadzenia. Legalizacja państwowa miała pierwszorzędne znaczenie dla inspektorii polskiej, która uznana za osobę prawną, mogła nabywać, posiadać i rozporządzać dobrami ruchomymi i nieruchomościami. Miało to istotne znaczenie dla organizowania nowych i funkcjonowania dotychczasowych placówek salezjańskich. Do 1933 r. przybyło dalszych 20 placówek, podczas gdy w 1922 r. było ich 12.

 

Przy tak szybkim rozwoju doszło 16 XII 1933 r. do podziału Zgromadzenia w Polsce na dwie inspektorie: północną św. Stanisława Kostki i południową św. Jacka. Liczyły one wówczas 32 placówki, w których pracowało 500 salezjanów.

 

Salezjanie, otwierając w Polsce kolejne ośrodki, wnosili doświadczenia i dorobek całego Zgromadzenia w zakresie różnych rodzajów i form pracy wychowawczej. Pewne formy pracy eksponowali jako zasadnicze, inne prowadzili ubocznie.

 

Szkoły zawodowo-rzemieślnicze

Salezjanie od początku zakładali szkoły kształcące w zawodzie. Było to uzasadnione potrzebami młodzieży najbiedniejszej i kraju wyniszczonego latami niewoli. Do 1939 r. uruchomili 9 szkół zawodowo-rzemieślniczych: Oświęcim, Przemyśl, Warszawa, Kielce, Łódź, Różanystok, Dworzec, Wilno i Kraków (ul. Rakowicka 27). Kształciły one samodzielnych rzemieślników lub wykwalifikowanych pracowników na potrzeby przemysłu. Charakteryzowały się różnorodnością nauczania zawodów. Najczęściej w jednym zakładzie prowadzono kilka działów. W większości szkoły te posiadały prawa szkół państwowych. Niektóre uzyskały rangę gimnazjów zawodowych (Gimnazjum Mechaniczne w Łodzi, Gimnazjum Graficzne w Warszawie, Gimnazjum Mechaniczne w Oświęcimiu). Wielką popularność zyskała muzyczna szkoła dla organistów w Przemyślu, która była ewenementem salezjańskim nie tylko w kraju, ale i na świecie.

 

Gimnazja i licea ogólnokształcące

stanowiły ważne pole pracy salezjanów w latach międzywojennych. Były one silnym ośrodkami swoich regionów. Reprezentowały wysoki poziom, a niekiedy były placówkami wzorcowymi w szkolnictwie. Realizowały program ministerstwa oświaty i posiadały prawa państwowe. Do pracy w gimnazjach Zgromadzenie kierowało salezjanów o najlepszym przygotowaniu humanistycznym. Braki personalne uzupełniano siłami świeckimi.

 

Małe seminaria duchowne

Pod względem nauczania małe seminaria zbliżone były do wyżej opisanych gimnazjów. Były one źródłem powołań duchownych i salezjańskich, dlatego zwracano na nie szczególną uwagę. Do wybuchu II wojny działało ich w Polsce pięć. Dwa (Daszawa i Ląd) prowadzone były dla tzw. synów Maryi, małe Seminarium w Reginowie miało za zadanie odkrywać i kształtować powołania misyjne. Inne seminaria funkcjonowały w Pogrzebieniu na Śląsku i w Jaciążku na Mazowszu.

 

Internaty

Z placówkami oświatowymi związane były internaty, z których korzystała kształcąca się młodzież zamiejscowa. W 1939 r. prowadzono ich 16. Internaty sale-zjańskie kierowały się ujednoliconym regulaminem, a zasadniczą metodą pracy pedagogicznej była tzw. asystencja wychowawcza.

 

Zakłady wychowawcze

Kolejną formą pracy salezjanów były zakłady wychowawcze, sierocińce i domy dziecka. Ich nazwa i charakter były uzależnione od aktualnych miejscowych potrzeb. Mieszkali w nich chłopcy bezdomni, sieroty wojenne, dzieci repatriantów i młodzież zaniedbana. Wychowankowie w różnym wieku uczęszczali do szkół publicznych na naukę zawodu, a niekiedy na miejscu mieli organizowaną naukę z zakresu szkoły powszechnej. Liczba tego typu ośrodków w 1933 r. wynosiła sześć, a w 1939 r. już jedenaście.

 

Oratoria

Formą pracy wychowawczej szczególnie uprzywilejowaną przez ks. Bosko były oratoria. W Polsce pod koniec lat trzydziestych istniało ich tylko kilkanaście. Nie odegrały one znaczącej roli.

 

Parafie

Salezjanie pracowali także w duszpasterstwie parafialnym. Podejmowali tego rodzaju dzieła z myślą o przyszłym dziele wychowawczym. Chociaż generalnie dominowała zasada organizowania szkół i zakładów wychowawczych typu zamkniętego, prawie każda placówka prowadziła duszpasterstwo wśród miejscowej ludności.

 

Druga wojna światowa sparaliżowała pracę w 46 placówkach, w których pracowało 645 salezjanów.

 

 

II Wojna Światowa

Proces liczebnego przyrostu różnego typu "dzieł" salezjańskich i umacniania się obecności nowego zgromadzenia na naszych ziemiach z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej musiał ulec gwałtownemu zahamowaniu. Placówki i poszczególni współbracia wbrew własnej woli zostali włączeni w wojenną zawieruchę, która przyniosła niemal wszędzie duże straty materialne, zmusiła do zaprzestania lub znacznego ograniczenia dotychczasowej działalności, często stawiała w obliczu zagrożeń, wobec których najważniejszym osiągnięciem stawało się ocalenie życia własnego i życia bliskich osób. Po wrześniowej panice, która spowodowała w pierwszym odruchu exodus w kierunku granicy wschodniej, wielu salezjanów wróciło do swoich dawniejszych siedzib, starając się przetrwać czas niezwykle ciężkiej próby, z zachowaniem tych funkcji i posług, które dało się utrzymać. Historyczne zapisane wspomnienia m.in. ks. J. Ślósarczyka są cząstką obrazu wojennego koszmaru, natomiast większość klęsk, a zwłaszcza indywidualnych i zbiorowych cierpień, musiała pozostać nieznana.

 

 

Jak inne zgromadzenia zakonne i diecezje, tak i salezjanie musieli złożyć swoją daninę krwi. Już w listopadzie 1939 roku gestapowcy rozstrzelali w Górnej Grupie 5 salezjanów zabranych z Aleksandrowa. Największą grupę ofiar wchłonęły obozy koncentracyjne (Dachau, Działdowo, Gross-Rosen, Mauthausen, Neuengamme, Oświęcim, Stutthof); znaleźli się w nich m.in. współbracia krakowscy w liczbie 13, z których ocalał jeden. Stosunkowo niewielką grupę (6) stanowią tzw. ofiary wojny. W sumie 62 salezjanów - księży i braci koadiutorów - poniosło w tamtych latach śmierć, która miała wszelkie oznaki męczeństwa.

 

 

Nie wszystkie okoliczności, dotyczące zwłaszcza ostatnich chwil skazanych, udało się ustalić. Z przechowanych fragmentarycznych informacji wynika, że nasi współbracia zachowali się godnie w tym czasie wielkiego poniżenia i udręki. Niektórzy zapisali się mocniej w pamięci towarzyszy niedoli, składając dobre świadectwo o swojej wierności wobec krzyża. Do tych ostatnich należał m.in. męczennik Oświęcimia, dziś Sługa Boży, młody kapłan ks. Józef Kowalski, który hasło: "Cierpieć i być wzgardzonym" uczynił swoją dewizą życiową. Po męczeńską koronę sięgnęła także "Poznańska Piątka" - pięciu młodych wychowanków poznańskiego Oratorium, zgilotynowanych w Dreźnie w lipcu 1942 roku.

 

 

Po wojnie

Po II wojnie światowej salezjanie podjęli trud odbudowy obydwu polskich prowincji. Najpierw skupili wysiłki na wznowieniu działalności domów przedwojennych. Jeśli decydowano się na otwarcie nowych placówek duszpasterskich, to oceniano proponowane obiekty pod kątem przydatności do pracy wychowawczo-dydaktycznej.

 

Po zmianie granic państwowych stan prowincji zmniejszył się o 11 placówek na wschodzie, ale otwierały się nowe możliwości pracy na Ziemiach Odzyskanych. Do inspektorów napływały oferty i prośby o podjęcie pracy duszpasterskiej i wychowawczej od władz kościelnych i państwowych. Tymczasem salezjanie borykali się z problemami personalnymi. W chwili zakończenia wojny stan personalny zmalał o 114 osób. Ponad 200 żyło w rozproszeniu w kraju i za granicą. W 1945 r. zaczęły już pracować wszystkie przedwojenne salezjańskie ośrodki wychowawcze.

 

Rozwijająca się żywiołowo salezjańska działalność oświatowa przeżywała swój największy powojenny rozwój w roku szkolnym 1947/1948. Później organizowane były jedynie niższe seminaria duchowne o programie gimnazjów. Erygowano je przy średnich szkołach ogólnokształcących albo zastępowano nimi powyższe szkoły, gdy władze odbierały im prawa państwowe. Niestety, nie udało się tym sposobem uratować niższych seminariów: dnia 3 VII 1952 r. zostały przez władze państwowe zlikwidowane, a ich majątek upaństwowiono.

 

W procesie likwidacji szkół prywatnych komunistyczne władze unikały gwałtownych posunięć, starając się zachować pozory prawa. Narzucały szkołom prywatnym własny personel, usiłowały zawiązywać organizacje polityczne, jak np. Związek Młodzieży Polskiej. Przeprowadzane wizytacje miały wykazać właścicielowi szkoły braki, takie jak: niski poziom naukowy, nielojalność personelu wobec władz szkolnych i zacofanie w pracy wychowawczej. Cel był oczywisty: wszystkie te działania zmierzały do likwidacji lub upaństwowienia placówek prywatnych tego typu.

 

Pierwszą zlikwidowaną w czerwcu 1949 r. salezjańską placówką oświatową była Średnia Szkoła Graficzna w Warszawie. W roku 1949 upaństwowiono jeszcze kolejne dwie szkoły, w 1950 r. - dwie; 1951 r. - jedną; 1952 r. - osiem; 1954 r. - dwie; 1955 r. - jedną; 1962 r. - dwie; 1963 r. - jedną.

 

W miarę likwidacji szkół przełożeni zmuszeni byli szukać nowych możliwości zatrudnienia salezjanów z placówek likwidowanych. Angażowano ich głównie do duszpasterstwa parafialnego. Z biegiem czasu ustaliły się pewne priorytety w oddziaływaniu duszpasterskim w parafiach. Główny nacisk położono na pracę katechetyczną, służbę liturgiczną, animację powołaniową, duszpasterstwo rodzin, oazy, ruch "Światło Życie" , odnowę w Duchu Świętym. Salezjanie wnieśli duży wkład w katechizację dzieci i młodzieży. Ksiądz Wincenty Zaleski, salezjanin, wydał dwutomowe opracowanie tematów katechez, którym przez wiele lat posługiwali się polscy katecheci. Naukowe opracowania z zakresu katechetyki przygotowali dwaj inni salezjanie: ks. Mieczysław Majewski i ks. Roman Murawski.

 

Troską polskich salezjanów w ciągu tych minionych stu lat było odnalezienie własnej tożsamości w zmieniających się warunkach politycznych i dążenie do dawania odpowiedzi na potrzeby czasu. W tych wysiłkach adaptacyjnych można dostrzec ciągłe poszukiwanie najbardziej właściwych form działalności, stosownie do warunków oraz umiejętność przestawiania się z jednego rodzaju pracy na inny w miarę zapotrzebowania społecznego. Czasy obecne stwarzają ogromne możliwości pracy dydaktycznej i ciągłego jej pomnażania.

 
Historia powstania PDF Drukuj Email

Przybyli do Leszna w 1628 r. luteranie postanowili wybudować dla siebie świątynie. Do budowy przystąpili zaraz po uzyskaniu zgody od Rafała Leszczyńskiego w 1633 r. Budowa świątyni trwała bardzo krótko, gdyż już w 1635 r. Ks. Melchior Maronius dokonał uroczystego poświecenia. Pierwotny kościół spłonął w pożarze miasta 28 kwietnia 1656 r.

W trzy lata po tym wydarzeniu zabrano się za odbudowę świątyni. Odbudowany kościół poświecono w roku 1666. Ówczesny kościół był okazały jeśli chodzi o swoją wielkość oraz co ciekawe, jego wnętrze. Odbudowana świątynia podzieliła losy pierwotnego kościoła, spłonęła w kolejnym pożarze miasta (1707 r.).

Dopiero 1 września 1711 r. Położono kamień węgielny pod budowę trzeciego kościoła Krzyża. Mając na uwadze doświadczenia ze słabej trwałości poprzednich budowli, postanowiono wznieść orientowany, murowany kościół z wieżą. Głównym budowniczym tego kompleksu był Adam Stier z Rydzyny, współpracujący z Pompeo Ferrarim. W 1713 r. biskup poznański Michał Bartłomiej Tarło, wstrzymał budowę kościoła na 2 lata. W 1715 r. dzięki interwencji króla pruskiego ? Fryderyka I ? parafia luterańska uzyskała zgodę na dokończenie budowy. Koniec datuje się na rok 1716, lecz przebudowa, wyposażanie i ozdabianie wnętrza trwało jeszcze wiele lat. W 1721 r. prowizoryczne sklepienie kościoła zastąpiono nowym, które następnie ozdobiono sztukateriami i malowidłami. W 1730 r. wykonano sklepienie biblioteki, a w 1742 r. przesklepiono zakrystie ozdabiając ją także sztukateriami. Nadbudowy wieży kościoła według projektu z 1743 r. Karola Marcina Frantza dokonano w roku 1782. Pożar miasta w roku 1790 zniszczył hełm wieży oraz dach, a także uszkodził wnętrze kościoła. Odbudowa kościoła trwała aż do roku 1805, w którym też nastąpiło jego poświecenie. Kościół był okazały: miał 24 metry szerokości i 44 długości. Wieżę kościoła dokończono w 1909 roku.

Wnętrze

Wnętrze miało układ centralny na rzucie ośmioboku wpisanego w prostokąt. Przestrzeń nawy wyznacza osiem masywnych filarów, z których dwa wschodnie stanowią obramienie dla ołtarza głównego. Ściany opinają toskańskie pilastry oraz różnej formy okna, które są rozmieszczone w czterech strefach. Ciekawe są kute barokowe kraty, szczególnie te, które znajdują się obecnie nad drzwiami zakrystii. Pierwotnie wnętrze kościoła obiegały dwukondygnacyjne balkony. Środkową część kościoła nakryto pozornym sklepieniem kolebkowym z lunetami, nad emporami ? sklepieniem półkolistym z lunetami. Kościół wyposażony był w stylu klasycystycznym. W roku 1909 kościół wzbogacił się o hełm wieży zbudowany według projektu Marcina Karola Frantza.

Wraz z wyzwoleniem Leszna w roku 1945, kościół uległ zniszczeniu w wyniku stacjonowania czerwonoarmistów. Kolejne lata to przekazywanie świątyni w ręce kolejnych parafii: 1946 r. ? władze miasta przekazały kościół w użytkowanie parafii polskokatolickiej, 1977 r. kościół został przekazany parafii rzymskokatolickiej. Kościół podczas wojny, do momentu przekazania parafii służył jakoś magazyn broni.

Lapidarium

W latach 1956?60 przy kościele św. Krzyża zostało utworzone lapidarium, które tworzyło ok. 100 nagrobków pochodzących z XVII, XVIII i XIX wieku. Najważniejszymi z nich są: płyta z personifikacją Nadziei i Miłości oraz z postacią Dobrego Pasterza, nagrobek drukarza, który zmarł w 1691 r., płyta z 1732 r., na której widnieje niemieckojęzyczny napis "Lesczno", epitafium zmarłej w 1641 r. dziewczynki, płyta upamiętniająca rodzeństwo Lysefarth, zmarłe w 1630 r i nagrobek z 1625 r. kowala Nitscha. Przed murem kościoła znajduje się grób doktora Jana Metziga. Znajduje się w tym miejscu od 1953 r. Można również zobaczyć obelisk Samuela Zugehöra, znanego, leszczyńskiego wytwórcę prochu, jak obelisk z nazwiskami rodzin kalwińskich np. Unrugów i Bukowieckich, na cokole widnieją herby Wieniawy, Junosza, Nałęcz i Szreniawa. Naprzeciw wejścia głównego znajduje się nagrobek, ustawiony w 1997 r. Widnieje na nim napis: "Ku pamięci spoczywających niemieckich parafian na cmentarzu w Lesznie... ponieważ nie tu nasze stałe miejsce. Hebr.13.14"

Do obiektów kościoła należał też cmentarz ewangelicki, który został zlikwidowany około 1946 roku. Na jego miejscu znajduje się park oraz budynek dawnej ćwiczni miejskiej z 1909 r. Fragment al. Zygmunta Krasińskiego mieści się na dawnej głównej alei cmentarnej. Podczas remontu trasy w-z odnaleziono szczątki ludzkich kości.

Kościół dzisiaj

Stan kościoła na rok 1977 był dramatyczny. Brakowało w nim zabytkowych kościelnych przedmiotów (w tym obrazów). W opłakanym stanie był dach, stropy oraz empory. W tym samym roku proboszcz parafii św. Mikołaja ksiądz prałat Teodor Korcz, podjął szereg prac remontowych kontynuowanych w późniejszym czasie przez swoich następców. Priorytetowo naprawiono zdewastowany dach oraz stropy. Ze świątyni usunięto empory grożące zawaleniem oraz odnowiono tynki wewnętrzne. Kościół wzbogacił się również o różne niezbędne przedmioty które była zapożyczane z innych kościołów parafialnych. W 1978 r. kościół otrzymał kute, żelazne ogrodzenie od parafii św. Jana. Głównym motywem bram jest Baranek ze sztandarem Zwycięstwa, odnowiony w 2003 r. 4 lipca 1982 r. odbyła się uroczystość inauguracji ośrodka, połączona z poświęceniem kościoła. Rok później przy kościele powstała parafia. Erygowanie parafii przy kościele w znacznym stopniu przyspieszyło postępy remontowe. Kolejne prace miały na celu zamurowanie dawnego wejścia na empory oraz odmalowanie wnętrza. W roku 1985 w obecności biskupa Stanisława Napierały, zawieszono Stacje Męki Pańskiej z XVIII w. W tym samym roku kościół zyskał tabernakulum ? dzieło Franciszka i Dominka Pacholskich z Poznania. W kolejnych latach ołtarz główny, pochodzący z 1804 r., został odnowiony i przyozdobiony przez Tomasza Michalika z Rawicza. Odnowiono również ambonę oraz chrzcielnice. Od strony zaplecza można ujrzeć tablice pamiątkowe, które upamiętniają Johanna Heermanna. Za ołtarzem można również zobaczyć pamiątkowe tablice, które przypominają rodzinę Darings i leszczyńskiego burmistrza J.K. Queissera. W latach 90. XX wieku kościół był również świątynią leszczyńskiego garnizonu wojskowego. W 1999 r. poddano renowacji wieżę. Ponownie zwieńczona została iglicą z krzyżem, strąconą przez wichurę 3 lata wcześniej.

Obecnie kościół pw. Świętego Krzyża jest parafią rzymskokatolicką. Parafię po ks. Bolesławie Bugzelu w 2003 r. przejął ks. Kazimierz Małek. Plebania z kamienicy przy pl. Metziga została przeniesiona do dawnego probostwa ewangelickiego, naprzeciw kościoła. Przeprowadzono remont dawnej zakrystii, którą adoptowano na kaplicę, gdzie w okresie zimowym odprawiane są msze św. Od 2010 roku kaplica ma ogrzewanie gazowe. 10 października 2011 roku ks. Abp Stanisław Gądecki poświęcił odnowione probostwo. Prace remontowe trwają dalej.

Dzisiejsza Parafia Ewangelicko-Augsburska w Lesznie korzysta z kaplicy przy ul. Paderewskiego 11.

(źródło: Wikipedia)

 

1 lipca 2018 roku kościół i parafię Świętego Krzyża objęli opieką duszpasterską księża salezjanie (Towarzystwo Świętego Franciszka Salezego). Pierwszym salezjańskim proboszczem parafii został ks. Ryszard Jeleń.

 

Msze św. i nabożeństwa

w niedziele:

godz. 7.00

godz. 9.00

godz. 10.45

godz. 12.00

 

godz. 15.45

(tylko w Wielkim Poście)

 

godz. 19.00

 

w dni powszednie:

godz. 7.00

godz. 18.30

 

W miesiącach zimowych Msze święte poranne we wszystkie dni powszednie oraz Msze święte o godz. 18.30 w poniedziałki, wtorki i czwartki są celebrowane w kaplicy (lewe drzwi na wschodniej ścianie kościoła).

 

W Wielkim Poście:

Droga Krzyżowa dla dzieci

piątek, godz. 17.00

Droga Krzyżowa dla dorosłych

piątek, godz. 18.00

Gorzkie Żale

niedziela, godz. 15.00

po nabożeństwie Msza św o godz. 15.45

 

Nowenna do Matki Bożej
Nieustającej Pomocy
Środa, godz. 18.30

Nowenna do Świętego Krzyża
Piątek, godz. 18.30

Adoracja
Najświętszego Sakramentu
I Czwartek Miesiąca godz. 17.30

Różaniec i Msza  św. za zmarłych
z Wymienianek Rocznych g. 18.00

12 lipca, 9 sierpnia, 13 września,
11 października



Radio Emaus
Leszno 90,2 FM

Biuro parafialne

BIURO PARAFIALNE

jest czynne w następujących godzinach:


Poniedziałek godz. 10.00 - 12.00
Wtorek
godz. 16.00 - 18.00
Środa
godz. 10.00 - 12.00
Czwartek godz. 16.00 - 18.00
Piątek
godz. 10.00 - 12.00


Sobota - Biuro nieczynne


tel. (65) 529-91-56

Sakrament małżeństwa

Poradnia Rodzinna

poniedziałek, godz. 17.00
tel. 601-683-338

Caritas Parafialna

Punkt wydawania odzieży
czwartek, g. 10.00-12.00