Ministranci

O parafii...

Parafia erygowana
15.10.1983

Wieczysta adoracja:
29 października

Liczba mieszkańców
5391

Terytorium
1 Maja (1-13), Akacjowa,
Al. Jana Pawła II (4), Al. Krasińskiego, Artyleryjska, Bema, Chabrowa, Chociszewskiego, Dożynkowa (31-62), Fredry, Dworcowa, Grota Roweckiego, Kanałowa, Kosynierów, Kręta, Kasprowicza, Klonowicza, Lipowa, Łąkowa, Marcinkowskiego (6-11), Matejki, Nowy Rynek, Pl. Jana Metziga, Obrońców Lwowa, Ogrodowa,
Okrężna (10, 15, 17), Pancernych, Polna, Poplińskiego, Przemysłowa, 
Powstańców Śląskich, Przeciwlotników, Różana, Racławicka, Saperska, Sienkiewicza, Skryta, Słowiańska (28-52, 35-63), Sokoła, Starozamkowa, Strzelecka, Skarbowa, Świętokrzyska, Tama Kolejowa, Ułańska, Usługowa, Żołnierska

Grafika losowa


Młodzi piszą
Rekolekcje 2012 PDF Drukuj Email

Rekolekcje wielkopostne powinny być czasem, aby choć na chwilę się zatrzymać. Czasem, w którym doświadczamy refleksji nad swoim życiem. Czy każdy potrafi je przeżywać właśnie w taki sposób? Z pewnością nie. Mimo, że uczestnicy rekolekcji z pewnością chcą coś z nich ?wyciągnąć? nie zawsze się to udaje. Jednak w mojej głowie pozostało kilka przemyśleń. Może nawet mają one jakiś sens.?

Na pewno olbrzymie znaczenie ma to, kto głosi nam nauki rekolekcyjne. Ja w tym roku trafiłam na o.Karola Meissnera. Przyznam szczerze, że wcześniej zbyt wiele o nim nie słyszałam, chociaż nazwisko kiedyś obiło mi się o uszy. Człowiek posunięty dość znacznie w latach. Wielu pewnie określiłoby go mianem ?dziada?, ?starucha?. On sam mówił tak o sobie w żartach. Możliwe, że wiele osób zastanawiało się co ciekawego może nam, młodym, powiedzieć ktoś w tym wieku. A jednak? Moim zdaniem miał dużo do powiedzenia. Dużo mądrych i ciekawych rzeczy. Mimo, że  jest specjalistą w kilku dziedzinach nie było czuć żeby uważał się za takiego co ?zjadł wszystkie rozumy?. Dla mnie zachowywał się jak normalny człowiek, który naprawdę lubi rozmawiać z młodzieżą. Jego podejście do nas też było jakieś takie inne. Pierwszego dnia przepraszał nas za to, że żyjemy w społeczeństwie, w którym młodzież czuje się niekochana i niepotrzebna. Wziął na swoje barki winy ? jego pokolenia?. Dziwne uczucie, kiedy ktoś Cię przeprasza z ambony? Ale na pewno dostarczające też wiele refleksji. Nasz rekolekcjonista zwracał też uwagę, że trzeba pamiętać, że tylko nasza religia gładzi grzechy, tym samym stając się jeszcze bardziej wyjątkową. Podczas każdej spowiedzi odpuszczane są nam nasze winy. Najwyższy czas to docenić.

Ojciec poruszył też kwestię miłości. Kolejny temat dający do myślenia. We współczesnym świecie pojęcie miłości, tej prawdziwej, często zanika. Pojęcie ?miłość? utraciło swoje znaczenie. Kiedy ktoś mówi ?kochamy się? nie wiadomo czy mówi o uczuciach czy o sferze seksualnej. A to powinno być oczywiste, że chodzi o uczucie duchowe. Prawdziwa miłość powinna polegać na tym, aby czynić dobro, aby sprawiać by nasz ukochany stawał się lepszy. W naszym świecie brakuje wzorców doskonałej miłości. Dlatego też trzeba się zastanowić czy chcemy, aby nasz przyszły syn/córka był/a podobny/a do naszego partnera? Jeśli nie trzeba się zastanowić czy jesteśmy z odpowiednią osobą.  Główna myśl, która pozostała w mojej głowie po tym dniu to, że ?zostaliśmy stworzeni z Miłości i do miłości.? Dla mnie ważne słowa, które naprawdę dużo mówią.

Ostatni dzień to słowa m.in. na temat relacji z rodzicami. Często są one trudne, bo nie rozumiemy siebie nawzajem. Ale warto próbować i dawać sobie szanse. Nie można zamykać się na rodziców. Ale potrzeba by obie strony się angażowały ? jedna osoba nie wystarczy. My jako młodzi możemy wyciągnąć rękę do naszych rodziców ? zaprośmy ich na kawę, ciacho czy coś innego co lubimy. Warunek -poza domem. Wtedy możemy porozmawiać z rodzicami o dawnych czasach, szkole czy pracy.

Według ojca jest jeszcze jedna rzecz, która może ulepszyć nasze życie. Mianowicie codzienne czytanie Pisma Świętego. Wystarczy kilka minut dziennie. Łatwo się mówi, trudniej zrobić. Ale trzeba chociaż spróbować. W końcu mamy Wielki Post. Nie jest za późno by coś zrobić. Nie tylko dla siebie, ale też dla Boga.

Myślę, że z rekolekcji nie trzeba zapamiętywać wszystkiego słowo w słowo. Ważne żeby nie przechodzić obok nich obojętnie. Pozwolić swojemu życiu zatrzymać się na chwilę i przemyśleć pewne rzeczy. W każdej chwili musimy być przygotowani na spotkanie z Jezusem- więc nie odkładajmy możliwości spotykania z nim na późniejsze lata naszego życia. Nigdy nie mamy pewności czy dany Wielki Post nie jest naszym ostatnim?

 
Rekolekcje PDF Drukuj Email

     Młodzież bardzo często wyjeżdża na kolonie, obozy czy po prostu ze znajomymi. Ale czy są też tacy nastolatkowie, którzy jeżdżą na rekolekcje po to, aby spotkać Boga?

Ostatnimi czasy miałam okazję się przekonać, że tak. Z mojego punktu widzenia było to niesamowite doświadczenie.

      Dzięki moim znajomym i otoczeniu, w którym się znajduję dowiedziałam się o rekolekcjach  w Kaliszu. Zorganizowane zostały one przez DMN czyli Duszpasterstwo Młodzieży Nazaretańskiej. Na samym początku miałam wątpliwości co do tego, czy powinnam jechać. Wszystko sprowadzało się do przyziemnych spraw czyli po prostu do obowiązków szkolnych. Nie mogłam przecież przewidzieć czy będę musiała się przez tamten weekend uczyć, czy może nie? Ostatecznie postanowiłam, że pojadę. Że poświęcę trochę swojego wolnego czasu dla Boga.. W końcu On dla mnie tyle robi.. Tak więc decyzja zapadła. Z perspektywy czasu widzę, że była ona słuszna. Nie zamieniłabym bowiem tego czasu na nic innego. Wszystko dlatego, że dzięki pobycie w Kaliszu poznałam wielu wspaniałych ludzi. Zaczynając od wspaniałego księdza i sióstr kończąc na pozostałych uczestnikach rekolekcji. Wszystko, co się tam działo było niesamowite. Atmosfera pomiędzy wszystkimi to coś nie do opisania. Czułam się jak w wielkiej rodzinie. I mimo, że dla mnie był to pierwszy wyjazd nie czułam się odtrącona przez stałych bywalców rekolekcji. I to też było dla mnie wyjątkowe. Nieczęsto zdarza mi się tak łatwo zaklimatyzować w towarzystwie. W Kaliszu nieważne były rzeczy przyziemne takie jak odpisywanie na smsy. Normalnie, w domu, nie wyobrażam sobie dnia bez telefonu. A tam? Takie błahostki jak odczytywanie wiadomości schodziły na dalszy plan. Były rzeczy ważniejsze. Eucharystia, konferencje, pogodne wieczorki, wspólne posiłki. Wszystko cudowne i interesujące. Dzięki takim wyjazdom wiele spraw można przemyśleć. W końcu jest na to czas. Normalnie, kiedy świat gna do przodu brakuje nam chwili, aby się zatrzymać. Ale w Kaliszu tak nie było? wszystko kręciło się wokół Boga.. Tak jak powinno być w naszym życiu. Wiele osób pewnie myśli, że skoro ksiądz i siostry są tak bardzo zaangażowani w te rekolekcje pewnie mają w tym swój interes. Chodzi mi tutaj o zachęcanie do wstąpienia do zakonu lub ?pójściu? na księdza. Nic bardziej mylnego! Słowem nikt tam nie wspomniał o tych opcjach. Owszem mówiliśmy o tym, że trzeba rozeznać swoje powołanie, ale nie koniecznie zakonne. Naprawdę wiele czasu poświęciliśmy rodzinie i temu, co jej dotyczy. Uczono nas jakich błędów nie popełniać w naszych przyszłych rodzinach. Naprawdę każdy mógł znaleźć tam coś dla siebie. Nikogo do niczego nie zmuszano. I dzięki temu ten czas był naprawdę  wyjątkowy. Co więcej, konferencje ks. Marcina bardzo ubogacały ten czas. Dawały dużo do myślenia o co, w dużej mierze, w tym chodziło. Cieszę się bardzo, że mogłam to wszystko usłyszeć. Dzięki temu dużo rzeczy do mnie dotarło.

         Ubogacona tym doświadczeniem myślę, że mogę każdemu zarekomendować rekolekcje. Na razie moje doświadczenie odnosi się tylko do Kalisza jednak z pewnością, z czasem, będę mogła się wypowiedzieć o kolejnych wyjazdach. Na tym bowiem nie mam zamiaru poprzestać. To, co przeżyłam, jest zbyt piękne, aby z tego dobrowolnie rezygnować.!

 
PDF Drukuj Email

Wakacje z Bogiem.

      Dla wielu młodych ludzi nadszedł upragniony moment ? przyszły wakacje, które niosą ze sobą odpoczynek od szkoły. Po 10 miesiącach (w wielu przypadkach) ciężkiej pracy w końcu naszedł czas, kiedy można zwolnić tempo i naładować rozładowane baterie.

W ciągu roku szkolnego młodzież, która przygotowuje się do bierzmowania musi chodzić na msze i spotkania. Wraz z wakacjami dla wielu Bóg odchodzi w zapomnienie.  A przecież właśnie teraz mogliby Mu poświęcić więcej czasu. I to z własnej a nie przymuszonej woli.

      W trakcie roku szkolnego nikt nie każe młodym ludziom chodzić do kościoła częściej niż wymaga tego obowiązek. Dorośli rozumieją, że szkoła pochłania wiele czasu i nie jesteśmy w stanie chodzić do kościoła kilka razy w tygodniu. Chociaż jeśli ktoś by się uparł na pewno znalazłby te pół godziny w ciągu dnia. Wraz z wakacjami otwierają się przed nami możliwości częstszego bywania w kościele. Zdaje sobie sprawę jaki stosunek większość młodych ma do K/kościoła. Ale wakacje to naprawdę dobry czas by Boga lepiej poznać. By nawiązać z Nim więź, która później będzie dla nas wytchnieniem podczas ciężkiej pracy. Wiem, że jestem dosyć nietypową nastolatką. Udowodniła mi to np. rozmowa na spotkaniu ze znajomymi. Powiedziałam, że w końcu będę mieć czas, by odwiedzać kościół tak często jak potrzebuję. To znaczy jak często?- zapytał kolega. Kilka razy w tygodniu.- odpowiedziałam. Czy Ty nie masz co robić w wakacje?- zabrzmiało pytanie. Typowa reakcja, że dla kogoś w moim wieku wiara może mieć tak duże znaczenie. Nie odpowiedziałam już nic. Jednakże reakcja mojego kolegi zdziwiła mnie tym bardziej, że jest ministrantem. Dla nich przecież Bóg także powinien być na ważnym miejscu skoro zdecydowali mu się służyć, prawda? Jak widać jednak nie zawsze Bóg jest ważny dla jego sług w takim stopniu jak powinien. No, ale oczywiście rozumiem, że młodzi wolą wybierać ciekawsze zajęcia i nie potępiam ich za to. Tym bardziej, że od czasu do czasu zamiast pójść do kościoła też zdarza mi się wybrać coś innego.

W każdym razie uważam, że wakacje dają nam nowe możliwości do spotkań z Bogiem. Mamy masę wolnego czasu, który można poświęcić właśnie Jemu. I jestem pewna, że Bóg wynagrodzi nam za to, że poświęciliśmy ten mały kawałek naszego życia, który zajmie nam msza św. Teraz nie możemy się wykręcać brakiem czasu. W końcu mamy go pod dostatkiem. Myślę, że naprawdę warto poszukać więzi z Bogiem, bo wakacje to najlepszy moment. Możliwe, że kiedyś będziemy żałować, że nie skorzystaliśmy z szansy, która była przed nami. Szansy by zbliżyć się do Boga i lepiej go poznać. Zawsze będzie coś ważniejszego. Dlatego właśnie nie odkładajmy tego w nieskończoność i spróbujmy poświęcić naszemu Ojcu Niebieskiemu chociaż maleńką cząstkę czasu, którą spędzamy przed komputerem.

    Oczywiście pogłębianie naszej więzi z Jezusem nie musi opierać się na codziennej Eucharystii. Bóg doceni także drobne gesty jak np. urozmaicenie modlitwy czy czytanie Pisma Świętego. Wszystko bowiem ma dla Niego znaczenie. Każdy, nawet najdrobniejszy gest. Bo przecież jest miłosierny i kocha nas mimo naszych wad. I właśnie za to powinniśmy mu dziękować.

       Zdaje sobie sprawę, że dla wielu to co piszę to brednie. Ale mam nadzieje, że są osoby, które podzielają moją opinię. Jeśli to, co napisałam przybliży chociaż jedną osobę do Boga myślę, że będę mogła to uznać za mój mały sukces. Sama też będę się starała być jak najbliżej Niego w te wakacje i nie tylko.

 
Kim jest dla mnie Jezus? PDF Drukuj Email

 

    Na przestrzeni czasu z pewnością Jego rola w moim życiu się zmieniała. Jako mała dziewczynka z pewnością traktowałam go jako kogoś dalekiego, kogoś kto jest gdzieś wysoko, mieszka na chmurkach z Aniołami. W miarę upływu lat stawał się dla mnie kimś innym. Dorastałam a On był cały czas ze mną. Z tym, że z każdą chwilą postrzegałam go inaczej, myślę, że coraz dojrzalej.

    Największy postęp w postrzeganiu Jezusa zauważyłam po swoim bierzmowaniu. Mimo, że nie od razu dostrzegłam działanie Ducha Świętego to z przestrzeni czasu widzę, że musiał ?maczać w tym swoje palce.? Po tym ważnym dla chrześcijanina wydarzeniu w moim życiu nastąpiły pewne zmiany. A raczej ciąg dalszy zmian, które rozpoczęły się już podczas 3-letnich przygotowań do przyjęcia sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Mimo, że już wcześniej Kościół był dla mnie ważny, od tamtego czasu rozpoczęły się intensywniejsze i częstsze wizyty na mszach świętych. Wtedy też rozpoczęła się moja ?przygoda? z czytaniem lekcji. ?Przygoda?, która trwa do teraz. W tym czasie Jezus stał się moim przyjacielem. Kimś, z kim mogę porozmawiać o wszystkim. Powiedzieć wszystko to, z czego nie mogę się zwierzyć nikomu innemu. Wiem, że On jak nikt inny mnie zrozumie. Teraz też czuję w swoim życiu jego obecność. Wiem, że cały czas jest obok i mnie wspiera. Bez Niego byłoby mi naprawdę ciężko. I dlatego tak bardzo się cieszę, że jest. Zawsze i wszędzie.

Myślę, że Jezus jest też dla mnie jak ojciec, brat i wzór do naśladowania. Pokazuje mi jaką drogę powinnam wybrać, aby być szczęśliwa. Tą drogą jest On sam.  Mam tylko głęboką nadzieję, że mimo potknięć, które zdarzają mi się jak każdemu innemu człowiekowi, pomoże mi się podnieść z ziemi i iść dalej.

?Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.? ? Staram się iść w kierunku Ojca właśnie tak jak głosił Chrystus ? przez Niego samego. Bo to jedyna właściwa droga. Cieszę się, że w ogóle udało mi się to dostrzec. Nie wiem, na jakim etapie swojej wiary byłabym gdybym tego nie zobaczyła. Z pewnością o wiele dalej.

 
Czy warto chodzić na lekcje religii? PDF Drukuj Email

 

    Wielu młodych ludzi z dystansem podchodzi do swojej wiary. W szkole lekceważą przedmiot, jakim jest religia. Uważają ją za coś niepotrzebnego. A przecież gdyby nie te lekcje prawdopodobnie nie miałby kto ich przygotować do Pierwszej Komunii czy bierzmowania. Wielu w przyszłości chce założyć rodziny i wziąć ślub kościelny. A przecież gdyby nie mieli udzielonych potrzebnych sakramentów byłoby to niemożliwe. Jest więc już jeden powód aby jednak chodzić na katechezę.

      Na lekcjach religii dowiadujemy się istotnych faktów na temat naszej wiary i życia Jezusa. W każdym razie tak powinno być. Jeśli trafimy na odpowiedniego katechetę możemy zapytać go o nurtujące nas rzeczy czy nawet podyskutować. Z własnego doświadczenia wiem, że mimo iż niektórzy nie są tak do końca ludźmi wierzącymi to i tak nie rezygnują z tych lekcji. Niektórym sprawiają przyjemność dyskusje z nauczycielami i możliwość przedstawienia swoich poglądów. Jest to dobre z tego względu, że możemy zmieniać i kształtować nasze poglądy religijne. Pozwala to dostrzegać zarówno wady i zalety tego, w co wierzymy. Bo powiedzmy sobie szczerze ? w każdej wierze może być coś, co nie przypadło nam do gustu. I nie powinniśmy się okłamywać, że wszystko jest śliczne i cudowne.

 Od przyszłego roku ma zostać wprowadzony wymóg ? trzeba chodzić albo na zajęcia z religii albo z etyki. Te osoby, które po prostu zrezygnowały z lekcji religii w tym roku bądź poprzednich latach, licząc na godzinę wolnego, będą musiały dokonać wyboru. Myślę, że wielu jednak zdecyduje się na religię gdyż mimo wszystko wydaje się być czymś bliższym, o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. :)

  Wiele osób uważa, że religii powinni uczyć księża i zakonnice. Zgoda, jeśli księża nie zaniedbują swoich głównych obowiązków, (czyli udzielania sakramentów) mogą to robić. Jeśli jednak praca w szkole miałaby odbić się na ich czasie dla parafian nie powinni pracować jako nauczyciele. Ksiądz jest przecież człowiekiem dla innych. Musi więc dysponować czasem dla tych, którzy go potrzebują. Mimo, że pracę w szkole możemy potraktować jako głoszenie Słowa Bożego to musimy pamiętać, że najważniejszym obowiązkiem księży jest udzielanie sakramentów. Po to właśnie są świeccy katecheci - aby odciążyć księży (i zakonnice) i wspomóc ich w kształtowaniu wiary młodych ludzi. W Kościele ludzie świeccy mają prawo w wielu sprawach wspomóc kapłanów (mogą być animatorami grup, prowadzić niektóre nabożeństwa itp.). Nie myślmy, że księża wyręczają się świeckimi ? czasami po prostu korzystają z ich pomocy, co nie jest przecież zabronione, a wręcz wskazane.

   Myślę też, że dzięki lekcjom religii cały czas pogłębiamy swoją wiedzę na różne tematy. Dla mnie jest to bardzo ważne. Cieszę się, gdy mogę wykonać jakieś zadanie dodatkowe, które sprawi, że dowiem się czegoś więcej. Wiara jest dla mnie czymś bardzo ważnym i dlatego zawsze staram się być jak najlepiej przygotowana do katechezy. Niektórzy mogą pomyśleć, że jestem czasami nadgorliwa. Ale mi po prostu sprawia przyjemność nauka o czymś, co tak bardzo mnie interesuje i jest dla mnie ważne. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy tak podchodzą do kwestii sprawdzianów i kartkówek z tego przedmiotu. Jednakże jest to indywidualna kwestia każdego z nas. Każdy sam dokonuje wyboru czy poświęcić na coś czas czy nie.

     Podsumowując myślę, że lekcje religii dużo dają-pozwalają pogłębiać wiarę, być bardziej świadomym Chrześcijaninem a także dają szansę na zadanie nurtujących nas pytań. Szczególnie, gdy ma się takiego wyrozumiałego i przystępnego katechetę jak ja. Mamy możliwość pogłębiania swojej wiary (jeśli tylko dana osoba ma na to ochotę, bo przecież nikogo nie można do tego zmusić), dowiadujemy się nowych rzeczy i zastanawiamy się nad kwestiami, które w życiu Katolika dużo znaczą. Nasz katecheta nie boi się rozmawiać z nami na trudne tematy. Myślę, że dużo to dla nas znaczy, że interesuje go nasza opinia na daną kwestię. Czasami się zgadzamy, a czasami nie. Jednak mimo wszystko zawsze panują miedzy nami pozytywne relacje. Życzyłabym wszystkim takiej atmosfery na lekcjach a także tego, aby te lekcje były prowadzone w ciekawy dla ucznia sposób.


Dzięki Jezusowi znalazłam w Kościele też kilkoro przyjaciół. Nie tylko takich, którzy czuwają nade mną z nieba, w postaci Aniołów. Wielu z nich nadal jest w moim życiu i są dla mnie naprawdę ważni. Chociaż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i bardzo nad tym ubolewam. Na szczęście niektórzy z nich są bardzo blisko i zawsze mogę na nich liczyć. I za to bardzo im dziękuję. Wierzę też, że Jezus pomoże zobaczyć tym, którzy tego nie widzą, jak bardzo ważni dla mnie są. W każdym razie chciałabym tego strasznie.

       Jezu, dziękuje Ci za wszystko, co dla mnie robisz. Za to, że jesteś, pomagasz mi, wspierasz mnie. Wierzę, że ta pomoc z Twojej strony nigdy nie ustanie. Mam nadzieję, że spełni się moje marzenie i kiedyś dostąpię tej wielkiej Łaski i spotkamy się tam do góry, w Niebie.

 
Lednica 2011 PDF Drukuj Email

Wielu młodych ludzi słyszało o Lednicy. 2 pewnością niektórzy nie raz mieli okazję tam być. Jednakże co roku zjawiają się na Polach Lednickich ludzie, którzy są tam po raz pierwszy. Właśnie taka sytuacja przytrafiła się mnie samej. W związku z tym chciałabym się podzielić moimi refleksjami na temat tego spotkania.

Droga na miejsca minęła stosunkowo szybko, mimo korków w pewnych miejscach. Po dobiciu do celu, około godziny 13.30, moim oczom ukazało się mnóstwo autokarów, parkingów i ludzi zmierzających w tą samą stronę. Wkrótce nasza grupa do nich dołączyła. Po dotarciu na pole musieliśmy zająć miejsca w ostatnim sektorze. Jednak dla mnie nie był to duży problem. Najważniejsza dla mnie była sama obecność tam. Rozłożyliśmy nasze rzeczy i (uprzednio prosząc o ich popilnowanie) udaliśmy się na ?wycieczkę krajoznawczą". Po jakiejś godzinie wróciłam wraz z koleżankami na nasze miejsce. Dosyć długo musiałyśmy szukać zimnej wody do picia, żeby ugasić nasze pragnienie, ale w końcu się udało. Pogoda była bardzo ładna, jednak upał dawał się we znaki. Co jakiś czas trzeba było oblewać się wodą i moczyć sobie nakrycia głowy.

Cały czas, od godziny 10, można było korzystać ze spowiedzi świętej. Dostrzegłam wiele osób, które skorzystały z tej możliwości. Myślę, że taka inna forma rozmowy z księdzem może być naprawdę ciekawa. W warunkach polowych czasami łatwiej porozmawiać niż w konfesjonale.. Tematem tegorocznego spotkania był bl. Jan Paweł II. Wiele razy puszczono nagrania z fragmentami jego wypowiedzi. Sprawiło to, że czułam jakby tam z nami był. W istocie pewnie miało to miejsce. Mimo, że wiele z konferencji wygłaszanych przez księży było naprawdę ciekawych, czasami wydawało się, że za dużo było tych słów. Nie mam na razie żadnego porównania, ale jeśli w przyszłym roku również tam pojadę wtedy przekonam się czy zawsze wygląda to tak samo. Oczywiście w międzyczasie śpiewaliśmy pieśni i tańczyliśmy radując się z obecności na tym spotkaniu.

Punktem kulminacyjnym dla mnie była Eucharystia. Niesamowite było zobaczyć tylu księży idących Drogą III Tysiąclecia. Ich dojście pod Rybę zajęło dosyć sporo czasu. Jednakże w końcu rozpoczęła się długo wyczekiwane msza. Kazanie było dosyć ciekawe. Również odwoływało się do Jana Pawła II, a także poruszało temat świętości. W tym czasie, kiedy skupienie powinno być w zenicie, część ludzi nie potrafiło się zachować. Szkoda mi słów na to by opowiadać jak ci młodzi ludzie potraktowali Mszę świętą. Na pewno nie tak jak powinni. Dla niektórych z nich może to spotkanie nie miało wymiaru religijnego. Przyjechali tam tylko dlatego, żeby się tam pobawić i nie siedzieć w domu. Ale na pewno nie wszyscy. Na szczęście. Po Eucharystii, około godziny 23 była jeszcze adoracja Najświętszego Sakramentu. Ksiądz przechodził z piękną Monstrancją Drogą III Tysiąclecia. Każdy mógł zobaczyć Chrystusa i wytworzyć z nim osobistą więź. Wielu ludzi po adoracji wracała już do domu. Ale my nie. Chcieliśmy bowiem przejść przez Rybę dając w ten sposób znak, że oddajemy się Chrystusowi, że Jego wybieramy. Długa była kolejkę aby dotrzeć w tamto miejsce. Jednak nie dziwi mnie, że tyle ludzi chciało tamtędy przejść. Tym bardziej, że nad głowami przechodzących ludzi wisiała szata Jana Pawła II, o której nieustannie przypominał o. Jan Góra. Ojciec dziękował wszystkim za przybycie, deklarował swoją miłość dla nas a także zapraszał na spotkanie za rok, 2 czerwca 2012r.

Do Leszna wróciliśmy około 6 rano. Mogę się wypowiadać tylko w swoim imieniu, ale pewnie większość była wykończona tak samo jak ja i pragnęła przede wszystkim położyć się w łóżku.

Zdaję sobie sprawę, że moja opinia nie jest obiektywna i wszyscy nie będą się z nią zgadzać. Myślę jednak, że każdy może powiedzieć to, co myśli. Ja osobiście zachęcam, aby samemu się przekonać czy Lednica nam odpowiada czy nie. Każdy bowiem inaczej odbierze to spotkanie. Może dla niektórych stanie się ważną częścią życia.

 
Więcej artykułów…
« pierwszapoprzednia12następnaostatnia »

Strona 1 z 2

Biuro parafialne

Biuro parafialne

tel. (65) 529-91-56

Czynne:

Poniedziałek w godz. 10.00 - 12.00
Wtorek
od godz. 17.00
Środa
od godz. 17.00
Czwartek w godz. 10.00 - 12.00
Piątek
w godz. 10.00 - 12.00

Sobota - Biuro nieczynne

Msze św. i nabożeństwa

w dni powszednie:
godz. 7.00, 18.30

w Niedziele:
godz. 7.00, 9.00, 10.45, 12.00, 19.00

Nabożeństwo do Ducha Świętego
z modlitwą charyzmatyka
2 Poniedziałek miesiąca, godz. 18.30


Nowenna do Matki Bożej
Nieustającej Pomocy
Środa, godz. 18.30

Nowenna do Świętego Krzyża
Piątek, godz. 18.30

Adoracja
Najświętszego Sakramentu
I Czwartek Miesiąca godz. 17,30

Różaniec i Msza  św. za zmarłych
z Wymienianek Rocznych g. 18,00

10 sierpnia, 21 września,
12 października

Radio Emaus
Leszno 90,2 FM

Sakrament małżeństwa

Poradnia Rodzinna
Środa, godz. 17,00
tel. 601-683-338

Katecheza przedślubna
30 lipca, 6, 13, 15, 20, 27 sierpnia
w Parafii Świętego Krzyża
o godz. 13.00 w Kościele

Caritas Parafialna

Punkt wydawania odzieży
wtorek, g. 10,00-12,00
czwartek, g. 10,00-12,00


Punkt wydawania posiłków
codziennie, g. 12,30-14,00
z wyjątkiem:
Nowy Rok, Wielkanoc
Wszystkich Świętych
Wigilia i Boże Narodzenie